ToGetAir 2022. Morskie elektrownie wiatrowe – jakie wyzwania jeszcze przed nami?

jm

22.04.2022 11:59
Strona główna Energetyka, OZE ToGetAir 2022. Morskie elektrownie wiatrowe – jakie wyzwania jeszcze przed nami?

Partnerzy portalu

ToGetAir 2022. Morskie elektrownie wiatrowe – jakie wyzwania jeszcze przed nami? - ZielonaGospodarka.pl
Fot. ToGetAir 2022

Morskie elektrownie wiatrowe na polskich wodach terytorialnych na Morzu Bałtyckim powoli stają się faktem. Nie oznacza to jednak, że nie brakuje już związanych z nimi wyzwań. O najważniejszych z nich podczas szczytu klimatycznego ToGetAir dyskutowano w ramach panelu „Morskie elektrownie wiatrowe: wyzwanie technologiczne, sieciowe i organizacyjne”.

Panel dyskusyjny, który odbył się na zakończenie pierwszego dnia szczytu, moderowała Marta Wierzbowska-Kujda, redaktor naczelna „Teraz środowisko”. W dyskusji udział wzięli prezes zarządu PGE Baltica Dariusz Lociński, kierownik projektu MEW Agencji Rozwoju Przemysłu Włodzimierz Pomierny, dyrektor ds. regulacji Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej Piotr Czopek, dyrektor segmentu MŚP w Microsoft Michał Jerzy Gołębiowski oraz Sławomir Krenczyk, dyrektor wykonawczy Fundacji Pułaskiego. Paneliści reprezentowali zatem wszystkie strony procesu inwestycyjnego – od samych inwestorów, przez organizacje zainteresowane wzięciem udziału w łańcuchu dostaw, po organizacje zajmujące się regulacjami dotyczącymi morskiej energetyki wiatrowej.

PGE: sektor rozwinie się mocniej niż zakładała polityka energetyczna

Jako pierwszy głos zabrał Dariusz Lociński, prezes zarządu PGE Baltica. W ramach krótkiego wprowadzenia opowiedział, że spółka nadzoruje realizację trzech projektów na Bałtyku, dwa z nich we współpracy z duńskim Ørstedem. Baltica 2 i Baltica 3  są najbardziej zaawansowane w naszym portfelu. Przewidziane są do oddania w latach 2026-2027. Jesteśmy na etapie kontraktacji poddostawców, wykonawców i innych podmiotów. Razem oba projekty będą miały ok. 2,5 GW i utworzą Morską Farmę Wiatrową Baltica – relacjonował Lociński. Trzeci projekt w portfelu PGE Baltica to elektrownia wiatrowa Baltica 1 o mocy około 1 GW, która powstanie po 2030 roku.

Prezes PGE Baltica zdradził także, że zgodnie z założeniami Baltica 1 w 2025 będzie startować na aukcji mocy. – Jesteśmy na etapie badań środowiskowych – dodał.

Na tym jednak plany PGE się nie kończą. Dariusz Lociński nakreślił, że w perspektywie 2040 roku Grupa PGE zamierza wybudować farmy o łącznej mocy przynajmniej 6,5 GW. W tym celu złożyła już 8 wniosków lokalizacyjnych. Jak zauważyła prowadząca Marta Wierzbowska-Kujda, polityka energetyczna Polski zakłada, że do 2040 kraj będzie dysponował 11 GW mocy pochodzącej z morskich turbin wiatrowych, tym samym PGE może wytwarzać ponad połowę.

Gospodarka Morska
Fot. ToGetAir

Sam Lociński stwierdził jednak, że zakłada, że przy obecnym zainteresowaniu rynku polityka ta powinna być rewidowana w górę. – Już w tej chwili przymierzając się do realizacji projektu Baltica 1 jest duże zainteresowanie wśród potencjalnych partnerów, którzy chcą w tym uczestniczyć. Sektor jest bardzo obiecujący i daje realną szansę wprowadzenia zielonej zmiany. Nie widzę zagrożeń, które mogłyby wstrzymać proces rozwoju całego programu offshore w Polsce. Raczej, biorąc pod uwagę zainteresowanie i chęć uczestnictwa w tym przedsięwzięciu, widzę szansę na powiększanie potencjału i wykorzystanie Bałtyku w większym stopniu – mówił prezes zarządu PGE Baltica. Jednocześnie stwierdził, że to, ile mocy faktycznie będzie wytwarzane przez farmy wiatrowe w 2040 roku determinowane będzie sprawnością organów w udzielaniu pozwoleń. Ograniczeniem jest też technologia budowy fundamentów pod morskie wiatraki. Zdaniem Prezesa Locińskiego, proces może przyspieszyć wraz z upowszechnieniem się technologii pływających fundamentów. - Dojście do technologii pływających farm na Bałtyku uwolni kolejne obszary do zagospodarowania - stwierdził.

Wojna utrudnia, ale sieć będzie gotowa

Włodzimierz Pomierny z Agencji Rozwoju Przemysłu wskazał, że część projektów może ucierpieć ze względu na destabilizację w inwestycjach offshore spowodowaną przez gospodarcze konsekwencje wojny w Ukrainie. Jego zdaniem ich powodzenie nie jest jednak zagrożone.

– Dostawcy są związani umowami, musimy zdążyć, ale związane jest to ze zwiększającymi się kosztami. Będą więc zmiany cen dostarczania energii, która jednakowoż i tak będzie tańsza niż inna energia, która będzie obarczona opłatami za emisje – mówił Pomierny.

Ważną częścią zielonej transformacji, której wiodącym elementem mają być farmy wiatrowe, jest też infrastruktura onshore. Konieczne jest dostosowanie całej sieci elektroenergetycznej w kraju do przyjęcia i dystrybucji energii z morskich turbin. Mówił o tym Piotr Czopek z PSEW. – Polskie Sieci Elektroenergetyczne są doświadczone w dużych inwestycjach sieciowych, które były dowiezione na czas. Mam nadzieję, wszyscy tego też oczekują po stronie inwestorskiej, że PSE przygotuje na lądzie sieć do tego, żeby wyprowadzić morską energię – mówił Czopek. Zwrócił jednak uwagę na fakt, że część infrastruktury służącej do wyprowadzenia energii jest także po stronie inwestorów. Zapewnił również, że współpraca między inwestorami i operatorem przebiega pozytywnie.

Piotr Czopek zwrócił jednak także uwagę na dwa inne aspekty inwestycji w morskie farmy wiatrowe. Jego zdaniem wagę tych inwestycji zwiększa fakt, ze oddawanie energii z morza będzie się odbywało w tym samym czasie, kiedy wyłączanych będzie sporo elementów energetycznych opartych na węglu. Aby wszystkie prace poszły sprawnie, potrzeba będzie też statków – w zapewnieniu ich dostępności Czopek widzi wyzwanie. – Statków instalacyjnych – jack-upów, kablowców, fundamentowców – będzie mało. Mamy zwiększającą się ilość inwestycji offshore w Europie, wojna w Ukrainie przyspiesza transformację energetyczną. To wszystko powoduje, że będą pojawiać się wąskie gardła. Statki instalacyjne to jeden z bardzo istotnych tematów, który jest podnoszony przez PSEW i szeroko komentowany w Europie – mówił Czopek. Zapowiedział także, że PSEW opublikuje obszerny raport dotyczący dostępności statków dla polskich projektów offshore.

Nowoczesne technologie w służbie offshore

O potencjalnych trudnościach technologicznych i możliwościach ich pokonania opowiadał Michał Jerzy Gołębiowski z Microsoft. Jego zdaniem różne wyzwania czekają na trzech etapach: projektowania, produkcji i eksploatacji.

W trakcie projektowania i modelowania farm, trzeba pracować nad zwiększeniem efektywności procesów. – Wartość mogą wnieść nowoczesne platformy. Ørsted zastosował moc obliczeniową platformy chmurowej, co umożliwiło przyspieszenie procesu projektowania farmy z czterech tygodni do 8 godzin – wskazał Gołębiowski.

Podczas kolejnego etapu, produkcji, jego zdaniem kluczowe jest skrócenie całego cyklu. – Fabryka Siemens w Hiszpanii produkuje łopaty do turbin. W oparciu o zaawansowane platformy technologiczne Siemens stworzył rozwiązanie, które w czasie rzeczywistym skanuje powstające warstwy łopaty, AI weryfikuje jej elementy, system procesuje analizę powierzchni 340 m2 na sekundę. Technologia w sposób radykalny zwiększyła możliwości produkcyjne zakładu – opowiadał.

Ostatnim etapem jest eksploatacja. Według Gołębiowskiego każda optymalizacja, nawet o kilka procent, powoduje obniżenie kosztów związanych z utrzymaniem infrastruktury. Oszczędności potrafią sięgać milionów w skali roku. – Odpowiednie narzędzia planujące politykę remontową i utrzymaniową pozwalają na ograniczenie nieplanowanych wyłączeń, czyli ograniczają okres, w którym energia nie jest produkowana.

Pod rękę z nauką

Uczestnicy panelu zgodzili się co do tego, że rozwój offshore powinien łączyć się z rozwojem nauki. Konieczność symbiozy tych dwóch sektorów podkreślał prezes zarządu PGE Baltica Dariusz Lociński. – Ktoś musi obsłużyć choćby narzędzia informatyczne. PGE Baltica chce stworzyć program angażujący polską myśl naukową do rozwoju technologii offshore. Politechnika Gdańska, Uniwersytet Morski w Gdyni, Polska Akademia Nauk podjęły współpracę z nami. Z sukcesami realizujemy projekty badawcze poprzedzające rozpoczęcie udowy elektrowni wiatrowych na morzu – mówił Lociński. Poinformował także, że jego spółka ma już gotowe wyniki badań tzw. blockage effect, czyli jak farma wiatrowa oddziałuje na ciągi powietrzne. – Mamy zaplecze naukowe. Trzeba je w odpowiedni sposób wykorzystać, by włączyło się w nowy sektor biznesu – mówił prezes PGE Baltica.

Gospodarka Morska
Fot. ToGetAir


PGE Baltica tworzy także centrum kompetencyjne, którego zadaniem będzie agregowanie i implementacja nowych technologii i myśli naukowej przy współpracy z ośrodkami naukowymi. – Drugi obszar działania centrum ma pozwolić na usprawnienie „bieżączki”, optymalizowanie procesów, żeby farmy były efektywne i sprawnie działały w trudnych warunkach. Spinaczem technologicznym są systemy, które pozwolą znaleźć w jednym miejscu wiedzę, która jest rozproszona – tłumaczył Dariusz Lociński.

Włodzimierz Pomierny z ARP zauważył, że Polska teoretycznie wydaje się idealnym miejscem do budowania farm morskich. – Mamy płytki Bałtyk, przyjazny do budowy farm. Mamy duże zaplecze ludzkie, doświadczenie w budowie i produkcji stali i konstrukcji, a także w optymalizacji – mówił. Wskazał, że według wyliczeń co 4 lub 3 pracownik offshore w Europie jest w jakiś sposób związany z Polską. Zapytany o fakt przeniesienia portu instalacyjnego z Gdyni do Gdańska stwierdził, że dla ARP Port Gdańsk jest wygodny. – Z ARP do DCT jest blisko, chociaż trzeba pokonać Zakręt Pięciu Gwizdków. Sprawdzaliśmy, że wieże farm wiatrowych mogą go pokonać – mówił Pomierny. Zwrócił jednak uwagę, że sam port instalacyjny jest potrzebny tylko na czas budowy farm. Jego zdaniem dużym wyzwaniem będą natomiast porty serwisowe oraz flota do obsługi farm.

Mieczniki do obrony farm

Na zakończenie na jeszcze jeden, nieporuszony wcześniej aspekt funkcjonowania farm wiatrowych na Bałtyku, uwagę zwrócił Sławomir Krenczyk, dyrektor wykonawczy Fundacji Pułaskiego. Mówił on mianowicie o konieczności zapewnienia bezpieczeństwa inwestycjom. Jego zdaniem, atak Rosji na Ukrainę pokazał, że trzeba przemyśleć kwestie potencjalnej obrony farm wiatrowych.

– Nasz sąsiad jest trudny. Na niewielkim i wygodnym akwenie Bałtyku operują jednostki, które mogą się okazać nieprzyjazne. Przenosząc ciężar systemu elektroenergetycznego na wyspy energetyczne na Bałtyku tworzymy tam infrastrukturę o znaczeniu krytycznym. Jak zapewnimy jej bezpieczeństwo? To zadanie przede wszystkim państwa i sił zbrojnych. Marynarka wojenna RP to najsłabiej rozwinięty i doinwestowany rodzaj sił zbrojnych. Średni wiek okrętu polskiej marynarki wojennej to ponad 30 lat. W ostatnich dekadach do służby weszły tylko okręt patrolowy Ślązak i okręt do zwalczania min Kormoran – wyliczał Krenczyk. Wskazał on potrzebę przyspieszenia budowy trzech nowych fregat w ramach projektu Miecznik tak, aby zgrać go w czasie z budową farm wiatrowych, oraz rozważenie budowy lub pozyskania trzech okrętów podwodnych w ramach programu Orka.



Partnerzy portalu

ase_390x150_2022

Surowce

 Ropa brent 64,38 $ baryłka  0,00% 21:58
 Cyna 23100,00 $ tona 0,65% 1 gru
 Cynk 3056,00 $ tona 2,79% 1 gru
 Aluminium 2430,00 $ tona 1,84% 1 gru
 Pallad 2680,00 $ uncja  0,00% 21:57
 Platyna 1191,10 $ uncja  0,00% 21:59
 Srebro 25,11 $ uncja  0,00% 21:59
 Złoto 1731,30 $ uncja  0,00% 21:59

Dziękujemy za wysłane grafiki.