Ekspert: Brak aukcji offshore w 2025 r. nie będzie dramatem. Są ważniejsze problemy do omówienia

Strona główna Energetyka, OZE Ekspert: Brak aukcji offshore w 2025 r. nie będzie dramatem. Są ważniejsze problemy do omówienia

Partnerzy portalu

Ekspert: Brak aukcji offshore w 2025 r. nie będzie dramatem. Są ważniejsze problemy do omówienia - ZielonaGospodarka.pl

Rozmowa z Maciejem Stryjeckim, ekspertem  Bałtyckiego Instytutu Transformacji Energetycznej (BETI) ds. morskiej energetyki wiatrowej. 

- Gdy przeglądam media i czytam wpisy w mediach społecznościowych, widzę tytuły i wpisy typu "Miliardy utopione w Bałtyku". Co się stało, że o offshore mówimy dzisiaj tak źle...

- To jest bardzo dobre pytanie, nad którym też się sporo zastanawiam w ostatnim czasie. Biorąc pod uwagę to, co się dzieje w Polsce, to co już się wydarzyło, to powodu do takich dramatycznych stwierdzeń zdecydowanie nie ma.

A jeśli chodzi o miliardy, no to tak, o takich kwotach mówimy, bo takie kwoty planujemy wydać na polską energetykę i przemysł morski. Więc trzeba zaciskać kciuki, żeby je wydawać mądrze i budować za nie konkurencyjną gospodarkę. Natomiast oczywiście sygnałów o tym, że w offshore globalnie nie dzieje się najlepiej jest sporo.

- Czyli te wypowiedzi części polskich komentatorów i mediów, to jest pokłosie tego, że słyszymy, że w Danii czy w Niemczech aukcja "nie poszła", że Norwegowie weryfikują swoje plany?

- To jest zlepek różnych sygnałów, tworzony bez głębszego zastanowienia i bez odpowiedniej wiedzy. Oczywiście globalnie, na wielu rynkach z tym offshorem różnie się dzieje. Z bardzo różnych powodów. Jeśli mówimy o Danii, Niemczech czy o Wielkiej Brytanii, to mówimy o rynkach, które już przeszły pierwszą, drugą, czasami trzecią fazę rozwoju. Tam ten offshore jest stałym elementem mixu energetycznego, napędził w istotny sposób gospodarkę i pomógł rozwinąć wiele regionów. Dzisiaj, kiedy już branża istnieje, kiedy jest zaplecze przemysłowe i zainwestowało się w know-how, w łańcuchy dostaw, to jest naturalne oczekiwanie, że kolejne projekty będą tańsze. A na ten obraz nakłada się sytuacja globalna na wszystkich rynkach. Inflacja, covid, wojna...

- Do tych ocen geopolitycznych dołożymy Trumpa? Prezydent USA szczerze nie lubi offshore.

- W każdej grupie ludzi będzie jakaś cząstka, która nie lubi wiatraków, jakaś cząstka, która kocha wiatraki, jakaś cząstka neutralna. Trump akurat jest w tej cząstce, która nie lubi wiatraków. Nienawidzi nawet. No i niestety dla nas wszystkich ma ogromny wpływ na przyszłość branży. On nie lubi wiatraków, bo na polu golfowym mu rzeczywiście te wiatraki weszły w widnokrąg albo przynajmniej sobie wyobraża, że tak się stanie i to psuje jego humor. Do tego Trump jest przyzwyczajony do tego, żeby jedną decyzją takie sytuacje zmienić. A to nie jest dobra polityka.

- W Stanach Zjednoczonych to Trump i to jego pole golfowe to jest już symboliczne, ale tam była taka sytuacja, że rzeczywiście zaczęła się palić turbina i potem media pokazywały, że w promieniu 5 mil były części tego urządzenia...

- Niestety żyjemy w takim świecie, że wszyscy są reporterami i możliwości rozpowszechniania wirali z błahych wydarzeń są olbrzymie. I to się czasem staje symbolem. Natomiast z tych symboli my jako przedsiębiorcy powinniśmy też wyciągać wnioski. Bo jeżeli takie jedno zdarzenie potrafi wpłynąć na całą branżę w kraju, no to trzeba mieć świadomość, że należy zrobić wszystko, żeby do takich zdarzeń nie dochodziło. Albo jak dochodzi, to żeby umieć na nie odpowiedzieć i reagować.

I to dotyczy też inwestycji na lądzie. Każdy protest w miejscowości, w której deweloper nie dogadał się z lokalną społecznością, podjechał z tymi wiatrakami bliżej niż mógł będzie nagłaśniany. A powiedzmy wprost - mógłby zrezygnować z jednego wiatraka i nie podchodzić ludziom pod okna.

W offshore, jeżeli coś się wydarzy, jeśli na przykład pierwsza budowa ugrzęźnie, jeśli wydarzy się jakiś wypadek, to natychmiast przeciwnicy, chwycą to i podkręcą. A niestety wszystkie negatywne emocje, wszystkie protesty sprzedają się dużo lepiej niż pozytywne. Dlatego tak ważne jest utrzymywanie najwyższych standardów w tym zwłaszcza bezpieczeństwa przy planowaniu i realizacji tych projektów.

- Jednostkowe przypadki mają takie oddziaływanie?

- Wystarczy, że jeden pan profesor wyjdzie i powie, wiatraki produkują energię w cenie powyżej 1000 zł za megawattogodzinę i się zaczyna wokół tego burza. Ale jak się zapytamy, a skąd te 1000 zł? Przecież ceny w Polsce reguluje państwo. Cena dla pierwszej fazy inwestycji offshore jest na poziomie 319 plus inflacja, a drugiej fazy na poziomie około 500 złotych, którą ustali aukcja której zbyt drogie projekty nie wygrają. O jakim tysiącu my mówimy? Ale to już się nie przebija, bo to już trzeba coś głębiej przeanalizować, trzeba zerknąć w rozporządzenie. Ale to nudne. A 1000 zł się łatwiej sprzedaje medialnie.

- Ale chyba mamy consensus, że energia z węgla jest najtańsza, ale wobec wieku naszych bloków energetycznych nie mamy alternatywę dla offshoreu?

- To jest tego typu hasło, które burzy całą dyskusję. Energia z węgla jest tańsza, jeżeli będziemy mierzyć cenę energii z węgla przy założeniu, że elektrownie już stoją od lat 40, więc one nie kosztują. Samo wytworzenie kosztuje ok 350 zł i to jest tańsze od wiatraków na morzu, bo wiatrak trzeba zbudować, trzeba podłączyć do sieci, trzeba zbilansować itd. Więc wtedy energia z węgla jest tańsza. No ale przepraszam bardzo, tak nie można liczyć.

Albo nie liczymy żadnych kosztów dookoła, to wtedy cena z energii z wiatraka to jest zero, bo za wiatr nikt nie płaci. Albo liczymy wszystkie koszty. Choćby  koszty likwidacji tych elektrowni węglowych, które za chwilę będzie trzeba zamykać, a pieniądze na ten cel już należałoby odkładać. Policzmy koszty budowy nowych elektrowni, dodajmy koszty CO2, dodajmy koszty górnictwa, umów społecznych i się nagle robi nie 360 zł, tylko ok. 800 zł.

Więc jeżeli chodzi o ceny, to nie jest tak jednoznacznie, że coś jest tańsze, coś jest droższe. Jedno natomiast jest pewne – najdroższa jest ta energia, której brakuje i to tak naprawdę jest dla Polski największe wyzwanie.

Jeżeli więc dyskutujemy o tym, czy wiatraki na morzu są drogie i dla nich jest alternatywa, no to znowu musimy popatrzeć na dwa aspekty. Pierwszy aspekt to jest zapotrzebowanie na moc w systemie w najbliższym dziesięcioleciu. PSE pokazuje w swoich raportach, że luka mocowa będzie bardzo duża, już od 2028 będzie się zwiększać i będzie sięgać kilku, może nawet kilkunastu gigawatów. A teraz popatrzmy na portfele inwestorów, jakie inwestycje w tym czasie mogą być zrealizowane. Nie ma gotowych planów innych inwestycji niż offshore. My teraz mówimy o 5-6 GW w perspektywie lat 2030-2032 podłączonych do sieci. Nie będzie to elektrownia jądrowa, jej moc zobaczymy w sieci za dekadę. Nie ma żadnych planów nowych elektrowni węglowych, które mogłyby być w tym czasie zrealizowane. Elektrownie gazowe tych mocy nie dostarczą, poza tym zaczniemy się uzależniać od importu gazu, bo to już wyjdzie poza wolumeny, które dzisiaj możemy określać jako w miarę bezpieczne przy posiadanej infrastrukturze gazowej. Więc po prostu tej alternatywy nie ma.

-Sugeruje Pan, że jesteśmy skazani na offshore?

- Te decyzje zostały podjęte ładnych parę lat temu. Ale też uważajmy na słowa – nie jesteśmy „skazani na offshore”, offshore jest ogromną szansą gospodarczą i cywilizacyjną, z której nie możemy nie skorzystać. Na podstawie przyjętych, w ponadpartyjnej zgodzie, planów i regulacji już zostało podjętych mnóstwo bardzo kosztownych i trudnych decyzji inwestycyjnych. Nie mówię tu tylko o farmie jednej, drugiej czy trzeciej. Mówię o portach instalacyjnych, portach serwisowych, przemyśle stoczniowym, nowych fabrykach wież i fundamentów. My nie jesteśmy na etapie, kiedy rysujemy offshore jako coś, co kiedyś może powstanie. Jesteśmy na etapie, że to się dzieje. Więc jeżeli chcemy coś skorygować, to korygujmy. Ale  nie wierzę, żeby ktokolwiek rozsądny chciał to zatrzymać. Natomiast jeśli są uwagi merytoryczne do założeń II fazy polskiego offshore, to siądźmy i się zastanówmy, co i jak można skorygować.

- Skorygujmy local content, który w pierwszej fazie wygląda niezbyt imponująco?

- Tu znowu musimy spojrzeć z innej perspektywy na fazę pierwszą i fazę drugą. Ta pierwsza, pamiętajmy to były projekty, gdzie zaczynaliśmy tworzyć niezwykle trudny sektor od zera. W Polsce nikt się na tym nie znał, potrzebowaliśmy partnerów zagranicznych. Nie było możliwości poczekania w tych projektach na wielki polski łańcuch dostaw. I to było dla wszystkich jasne.

Natomiast bardzo wiele środowisk zabiegało o to, żeby ten proces pierwszej fazy to był etap nauki dla wszystkich. Zapraszaliśmy partnerów zagranicznych, były zawiązywane spółki z ich udziałem, ale niestety nie zawsze ten element edukacyjny był odpowiednio zabezpieczany. Ale to był moment kiedy rynki offshore kwitły globalnie i Polska ze swoimi 6 gigawatami gdzieś tam w niewyraźnym zarysie nie wydawała się ważna.

- Ostatnia w kolejce?

- To była, powiedzmy atrakcyjność umiarkowana. Inwestorzy jechali do USA, dynamicznie rozwijał się Tajwan, rozgrzany do czerwoności był rynek brytyjski i niemiecki. No to my z tymi 6 GW nie mieliśmy mocnych kart, żeby postawić warunki dotyczące np. łańcucha dostaw.

- Ale te warunki się zmieniły, te 6 GW albo już powiedzmy 18 GW z drugą fazą, waży na świecie więcej?

- I mamy zupełnie inną sytuację. Polska dzisiaj z systemem wsparcia, który mamy, jest na pewno jednym z najatrakcyjniejszych rynków  globalnie. Mamy projekt, który jest budowany, więc pokazujemy, że możemy. Mamy pipeline projektów 5-9 GW bardzo realnych, rozwijanych, które za chwilę będą wchodzić w fazę budowy. Mamy firmy, które już mają zespoły doświadczone z I fazy. I mamy ten rodzący się przemysł, który funkcjonuje. Jeżeli Vestas buduje fabrykę, jeżeli Hiszpanie budują fabryki, to znaczy, że bardzo poważne firmy wierzą w ten rynek.

Dlatego druga faza ma zaznaczenie kluczowe, jeśli chcemy ten łańcuch dostaw zwiększyć. Już dziś polskie firmy w łańcuchach dostaw są na pozycji Tier-1, Tier -2. Jest coraz więcej kompetencji i uważam, że jest ogromny potencjał, żeby rzeczywiście ten local content w drugiej fazie lawinowo rósł.

- Ale żeby rósł lawinowo, co trzeba zrobić?

- Po pierwsze, na to potrzeba jeszcze czasu, zabezpieczonego stabilnym otoczeniem politycznym. Wąskim gardłem są ludzie. Można postawić fabrykę, ale wcale nie tak łatwo jest zapewnić personel do jej obsługi. Jest kwestia zamówień, więc tutaj jest potrzebny odpowiednio rozłożony w czasie pipeline projektów, żeby móc te nasze siły produkcyjne, usługowe, wykonawcze rozwijać. Dla rozwoju polskiego przemysłu, lepiej wiec żeby cała druga faza była zaplanowana ze stosownym wyprzedzeniem i uwzględnieniem krzywej rozwoju zaplecza logistycznego i dostawczego w Polsce. I to jest pierwsza rzecz, o której dzisiaj warto dyskutować - czy wolumeny rozłożone w kolejnych aukcjach są rozłożone odpowiednio? Czy aukcje powinny być co dwa lata, czy co rok? Czy może wolumeny nie powinny być po 2-4 GW, tylko może po 2 GW w każdym roku.

- Aukcja zapowiedziana na grudzień może zostać przesunięta, aby uwzględnić te parametry?

Są ważne argumenty, żeby odbyła się w grudniu i trzymam za to kciuki. Ale są też argumenty, żeby ją przesunąć na 2026.  Kluczowa jest odpowiedź na pytanie czy mamy dobrą strategię na całą II fazę, na jej optymalizację, na to żeby nie zabierać się za najtrudniejsze projekty kiedy możemy realizować w pierwszej kolejności szybciej i taniej łatwiejsze.  Może najpierw trzeba wdrożyć rozwiązania, które pozwolą zoptymalizować koszty także projektów trudniejszych, chociażby ze względu na dużą odległość od brzegu.

Jest jeszcze kwestia samej aukcji. Przygotowanie projektu do aukcji w systemie, który mamy, to jest koszt rzędu 100 milionów złotych. To są badania, decyzje środowiskowe, koncepcje techniczne, wstępny łańcuch dostaw. Inwestor nie wie, czy wygra, a ponosi olbrzymie koszty. Jak nie wygra, to jest problem, co z tym projektem dalej robić. Więc może warto, jeżeli dyskutujemy o drugiej fazie, to zastanowić się, czy ten system jest w ogóle właściwie skonstruowany. Nie stać nas na to, żeby stracić którykolwiek projekt z tych 18 GW.

-Zmienić sposób prowadzenia aukcji?

System aukcyjny powinien pomóc nam zoptymalizować rozwój II fazy, ale także powinien stymulować rozwój local content. Jest cała kwestia kryteriów pozacenowych. Zgodnie z Net Zero Industry Act musimy wdrożyć od 2026 kryteria pozacenowe. Stąd też jest duża presja inwestorów, żeby zrobić aukcję w 2025, bo te kryteria mogą utrudnić przygotowanie projektu do aukcji. No ale oderwijmy się na chwilę od interesu inwestorów, a spójrzmy na całą branżę. Czy dla branży, dla rozwoju local content kryteria pozacenowe, które właśnie mogą między innymi promować lokalne firmy czy zapewniać bezpieczeństwo projektów, są korzystne czy nie są korzystne. Z tego punktu widzenia, pewnie by nie było źle, jakby się ta aukcja odbyła już w 2026 z dodatkowymi kryteriami pozacenowymi, które by np. troszkę zatrzymały konkurencję pozaeuropejską.

- Jedną z takich specyfik polskiego offshore'u jest to, że to inwestor, musi przygotować cały system wyprowadzenia energii i ponosi te koszty. Pana zdaniem to dobre rozwiązanie? Może przerzucić ten obowiązek na operatora systemu?

- Są doświadczenia rynkowe, które wskazują, że to nie jest dobre rozwiązanie. Niemiecki rynek, ma za sobą takie doświadczenie, gdy wiele farm wiatrowych stało i czekało na przyłączenie, bo operator nie był w stanie tego zrobić na czas, opóźniały się inwestycje w sieci. Uważam więc, że za realizację powinien odpowiadać inwestor, bo on to musi skoordynować, ale czym innym jest rozliczanie kosztów, czy sprzedaż operatorowi wybudowanego przyłacza.

Musimy pamiętać, że 1/3 polskiego systemu elektroenergetycznego wyprowadzamy w morze w ciągu najbliższych kilkunastu lat. To wymaga stworzenia bezpiecznej i efektywnej infrastruktury, ułatwiającej redundację, czy bilansowanie. Za to powinien odpowiadać operator systemu. Niestety, z ogromną stratą dla polskiej energetyki patrzymy na offshore przez pryzmat energetyki lądowej. Ktoś sobie buduje farmę, to się musi ją przyłączyć. Tylko że jak robimy to na lądzie, to mamy sieć, mamy system elektroenergetyczny. I tak samo traktujemy offshore, chociaż na morzu sieci nie ma. I bardzo żałuję, że idea „szyny bałtyckiej” i połączeń transgranicznych nie jest w Polsce poważnie traktowana.

- Gdyby się okazało, że nie ma aukcji w grudniu 2025, Pan nie widzi w tym tragedii.

- Jeżeli to by była decyzja na podstawie dyskusji i ustaleń nowej strategii dla drugiej fazy, która ma doprowadzić do zmian zapewniających optymalny z punktu widzenia gospodarki rozwój całego potencjału polskiego offshore, to akceptuję takie rozwiązanie. Ale musi być zdefiniowany cel – z jednej strony tworzenie nowych mocy offshore, a z drugiej strony wprowadzamy offshore jako napęd nowoczesnej konkurencyjnej gospodarki. Wtedy nie mam z tym problemu. Aukcje powinny byś świadomym narzędziem zarządzania tym sektorem. Na razie nie ma ryzyka wielkiej luki podażowej na usługi i dostawy, bo projekty pierwszej fazy będą pewnie realizowane nieco dłużej niż pierwotnie zakładano.

Natomiast sygnał "nie robimy teraz, robimy może za rok", bez całej dyskusji i wizji zmian, o których rozmawiamy, to byłby fatalny sygnał dla rynku.

- Polski przemysł ma świadomość wyzwań i ten potencjał na drugą fazę jest budowany, żeby zrobić więcej?

- Tu znowuż nawiążę do tego rozsądnego rozłożenia drugiej fazy. Tu nie można się spodziewać żadnych skokowych zmian w potencjale przemysłowym na rzecz łańcucha dostaw. Inwestycje czy w fabryki wież, czy w fundamentów, czy w porty, czy w statki musi się opierać na wiarygodnym harmonogramami potencjalnych projektów. Z jednej strony mamy określony ten program na 18 GW, czyli 12 jeszcze przed nami. I to może być już podstawą odważnych decyzji inwestycyjnych. Z drugiej strony oczywiście potrzebny jest harmonogram, żeby wiedzieć np. że nie potrzebujemy 10 statków natychmiast. Bo wtedy dajemy argument, że trzeba zamawiać już za granicą, bo polskich statków nie ma i nie wiadomo kiedy będą. I dlatego wracam do tego pomysłu, że jest potrzeba mądra strategia i harmonogramem drugiej fazy.

Jeżeli chcemy z polskiego łańcucha korzystać, to już dzisiaj musimy dać wyraźny sygnał dla polskich firm, że będziemy w określonym czasie potrzebować określonych usług. Drugi sygnał, że będziemy robić tak przetargi, żeby polskie firmy mogły w nich realnie konkurować.

- Czy offshore na Bałtyku nie będzie łatwym celem rosyjskich akcji sabotażowych?

- Jest też taka dyskusja, znowu podsuwająca najprostsze i najgłupsze rozwiązania, czyli jak coś może być niebezpieczne, to lepiej tego nie robić. Ale dzisiaj ryzyko związane z koniecznością zapewnienia bezpieczeństwa infrastruktury krytycznej dotyczy wszystkich. Dron wlatujący 80 km w przestrzeń polską równie dobrze mógł być z ładunkiem i uderzyć w transformator, gdzieś na wschodzie Polski, odciąć pół kraju od energetyki. Nieważne, czy na morzu, czy na lądzie.

Tu po prostu państwo musi wykonać ogromną pracę. Na szczęście na morzu jest ta współpraca państw natowskich, są pomysły, są wdrażane działania. Brakuje cały czas kompleksowej strategii, zwłaszcza od strony polskiej.

Nie ukrywam, że mam żal do obecnego rządu, że cały czas ta energetyka wiatrowa na morzu nie jest widziana jako wielki program gospodarczy. CPK, tak, jądrówka, tak, offshore, nie. Dziś branża cały czas nie ma z kim rozmawiać o takich właśnie aspektach jak strategia II fazy, strategia rozwoju polskiego łańcucha dostaw, czy bezpieczeństwo w ujęciu nie dla pojedynczego projektu, tylko dla całej branży. Nie wydaje się niestety, żeby ostatnia rekonstrukcja rządu cokolwiek w tej sprawie zmieniła.

- Bezpieczeństwo kosztuje, może stąd powściągliwość rządu.

Mamy wydawać 5% PKB na obronę, zobowiązaliśmy się do tego. Wydanie pieniędzy na zabezpieczenie morskich fan wiatrowych i infrastruktury na morzu to będzie jakiś promil kosztów, a jest działaniem bardzo zasadnym. To jest tylko kwestia właśnie strategicznej decyzji, która powinna zapaść po stronie rządowej.

Partnerzy portalu

Surowce

 Ropa brent 97.91 $ baryłka  2,25% 04.06.2026 14:05
 Cyna 57105 $ tona -0,64% 04.06.2026 14:05
 Cynk 3624.25 $ tona 0,37% 04.06.2026 14:05
 Aluminium 3796.75 $ tona -1,50% 04.06.2026 14:05
 Pallad 1316 $ uncja  -5,46% 04.06.2026 14:05
 Platyna 1862 $ uncja  -3,90% 04.06.2026 14:05
 Srebro 72.97 $ uncja  -3,27% 04.06.2026 14:05
 Złoto 4462.6 $ uncja  -1,26% 04.06.2026 14:05

Dziękujemy za wysłane grafiki.