Z początkiem lutego ruszył program NaszEauto, w ramach którego na dopłaty do zakupu samochodów elektrycznych trafi łącznie 1,6 mld zł. Maksymalna kwota wsparcia wynosi 40 tys. zł, a mogą z niego skorzystać wyłącznie osoby fizyczne i osoby prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą. Eksperci przestrzegają, że wyłączenie z niego firm może spowodować, że nie przyniesie on spodziewanych efektów.
– Dopłaty powinny być mechanizmem towarzyszącym szerszym zmianom systemowym opartym przede wszystkim na zmianie przepisów podatkowych – ocenia Aleksander Szałański z Fundacji Promocji Pojazdów Elektrycznych.
– Najważniejsze różnice pomiędzy nowym programem wsparcia do zakupu aut zeroemisyjnych, czyli programem NaszEauto, a jego poprzednikiem, czyli znanym i lubianym Moim Elektrykiem, to przede wszystkim cztery punkty. Pierwszy to grupa beneficjentów – program NaszEauto jest skierowany wyłącznie do osób fizycznych i osób prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą – mówi agencji Newseria Aleksander Szałański.
Druga różnica to jest wysokość wsparcia. Nowy program przewiduje wyższe dopłaty niż poprzednik. O ile w Moim Elektryku było to 27 tys. zł, o tyle obecnie wsparcie może wynieść maksymalnie 40 tys. zł.
– To się wiąże z dodatkowymi premiami, których w poprzednim programie nie było. W tym możemy uzyskać dodatkową premię za zezłomowanie starego samochodu spalinowego, jak również za dochody poniżej 135 tys. zł rocznie – wylicza ekspert FPPE. – Czwarta różnica dotycząca tego programu to pojazdy, jakie mogą zostać objęte wsparciem. W NaszEauto są to tylko pojazdy kategorii M1, czyli samochody osobowe, podczas gdy poprzedni program dotyczył również lekkich pojazdów dostawczych.
W NaszEauto wsparciem objęte są fabrycznie nowe samochody elektryczne o przebiegu do 6 tys. km, które przed zakupem nie były zarejestrowane (w maksymalnej cenie 225 tys. zł netto, bez VAT). Do programu kwalifikują się również pojazdy demonstracyjne, np. używane do jazd próbnych na tablicach dealerskich (białe tło tablicy i zielone znaki).
W przypadku osób fizycznych dofinansowanie wynosi 18 750 zł, do tego można uzyskać 10 tys. zł premii za zezłomowanie starego auta i 11 250 zł premii za niski dochód (do 135 tys. brutto). W przypadku posiadaczy Karty Dużej Rodziny jest to 30 tys. bazowej kwoty wsparcia i premie po 5 tys. zł za zezłomowanie i niski dochód. Jednoosobowe działalności gospodarcze mogą otrzymać 30 tys. zł bazowej kwoty wsparcia i 10 tys. zł premii za zezłomowanie.
– Program NaszEauto jest oceniany ambiwalentnie. Doceniany jest sam fakt tego, że ten program się pojawił, na pewno cieszą się dealerzy i producenci ze względu na zwiększenie maksymalnej wartości pojazdu, który może być objęty wsparciem, natomiast zwracają uwagę na ograniczenie grupy beneficjentów. Mocno ograniczamy możliwość ubiegania się o dotację, wyłączając firmy, przedsiębiorców, floty firmowe – tłumaczy Aleksander Szałański.
Według danych z końca grudnia 2024 roku w Polsce było zarejestrowanych łącznie 80 699 osobowych i użytkowych samochodów całkowicie elektrycznych (BEV). Przez rok ich liczba zwiększyła się o 24,2 tys. szt., czyli o 2 proc. – wynika z Licznika Elektromobilności, uruchomionego przez PZPM i PSNM. Spowolnienie rynku, zdaniem ekspertów, wynika właśnie ze wstrzymania programów dopłat.
Nowy program raczej nie przyspieszy szybkiej transformacji rynku. Wojciech Drzewiecki, prezes Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar, we wpisie na LinkedInie ocenia, że dotychczasowa struktura sprzedaży sugeruje, iż chcąc wpłynąć w sposób znaczący na rynek i przyczynić się do wzrostu udziału samochodów elektrycznych, należałoby przede wszystkim „inwestować” tam, gdzie są pieniądze, czyli w rynek klienta instytucjonalnego. To właśnie ta część polskiego rynku wchłonęła w ubiegłym roku 87 proc. zarejestrowanych BEV-ów.
– Z takiego też punktu widzenia
powinniśmy patrzeć na cały proces i wspierać przede wszystkim
elektryfikację samochodów firmowych poprzez różnego rodzaju instrumenty
wsparcia, zachęty, ale również nowego rodzaju obowiązki dla firm, aby te
samochody były wprowadzane przez firmy na rynek, a do osób prywatnych
trafiały jako właśnie samochody poleasingowe, już po okresie użytkowania
przez firmy – przekonuje ekspert FPPE.
Jak ocenia, dopłaty
proponowane przez rząd to mechanizm krótkotrwały i interwencyjny, który
powinien stanowić raczej uzupełnienie szerszych zmian systemowych
opartych przede wszystkim na zmianie przepisów podatkowych.
–
Celem powinno być, aby użytkowanie samochodu wysokoemisyjnego nie było
tak wysoce bardziej opłacalne niż samochodu niskoemisyjnego. Powinniśmy
dążyć do tego, aby również w transporcie zasada „zanieczyszczający
płaci” obowiązywała znacznie szerzej – przekonuje Aleksander Szałański.
Polski
Instytut Transportu Samochodowego podaje, że Polska jest jednym z
nielicznych krajów (obok Litwy i Estonii), które nie wprowadziły
jakiegokolwiek podatku od samochodów spalinowych. W pozostałych krajach
europejskich funkcjonuje przynajmniej jeden podatek od aut spalinowych:
może być naliczany przy okazji rejestracji, może być związany z faktem
posiadania auta lub prowadzeniem działalności gospodarczej. Przykładowo w
Austrii, Czechach, Rumunii czy we Włoszech obowiązują wyłącznie opłaty
rejestracyjne. W Łotwie czy Słowacji podatek dotyczy tylko użytkowania
samochodów osobowych, a w Belgii, Danii czy Niemczech opłata jest
nakładana we wszystkich trzech przypadkach.
Podatek od
samochodów spalinowych był jednym z kamieni milowych Krajowego Planu
Odbudowy, na który zgodził się poprzedni rząd. Obecnemu udało się
renegocjować warunki, wyjmując spod niego samochody osobowe do użytku
prywatnego. W zamian przystał na wprowadzenie tzw. opłaty środowiskowej
dla przedsiębiorców wykorzystujących pojazdy spalinowe w swojej
działalności, pod warunkiem że ich flota liczy więcej niż jeden
samochód. W tym wypadku rodzaj pojazdu nie ma znaczenia – zapłacą
również posiadacze aut kategorii N1 do 3,5 t. Jej wysokość będzie
uzależniona od emisji dwutlenku węgla i tlenków azotu.
– Jesteśmy zwolennikami reformy, która polegałaby na zastąpieniu obecnych opłat akcyzowych i emisyjnych jedną opłatą od posiadania pojazdu opartej właśnie na zasadzie „zanieczyszczający płaci”, jak również opłaty rejestracyjnej, której kształt powinien się zmienić i być oparty właśnie na emisyjności pojazdu, również po to, aby powstrzymać import starych i wysokoemisyjnych samochodów do Polski – tłumaczy ekspert.
Fundacja
Promocji Pojazdów Elektrycznych oraz Polski Instytut Ekonomiczny
przygotowały raport analizujący planowane zmiany w opodatkowaniu
samochodów osobowych w Polsce. Eksperci ocenili, że obecny system
podatkowy transportu drogowego jest jednym z najbardziej hojnych dla
posiadaczy pojazdów spalinowych, w szczególności wspiera przede
wszystkim posiadaczy dużych samochodów, w tym SUV-ów segmentu C i
większych. Jednocześnie nie zawiera wystarczających preferencji dla
zakupu pojazdów zero- lub niskoemisyjnych, co przekłada się na jeden z
najniższych w Europie udziałów takich aut we flocie krajowej. W raporcie
wyliczono, że obecnie skumulowane obciążenie podatkowe dużych pojazdów
spalinowych w Polsce jest średnio o 56 proc. niższe niż średnia
europejska. W zależności od scenariusza proponowanej reformy podatkowej
wzrosłyby przede wszystkim koszty utrzymania dużych samochodów (segmenty
C i większe) spalinowych (benzynowych i z silnikiem Diesla) – nawet do
27 proc. W przypadku małych samochodów benzynowych koszty eksploatacji
spadłyby od 7 do 25 proc.
- Ochrona uboższych mogłaby polegać po prostu na różnego rodzaju wyłączeniach, a położeniu szczególnego nacisku na samochody z silnikami Diesla. Nie zawsze chodzi o to, aby każdy się przesiadał na transport publiczny albo prywatny samochód elektryczny, czasami w pierwszym kroku wystarczy zamienić starego diesla na stary samochód benzynowy – ocenia przedstawiciel FPPE. – Drugim ważnym instrumentem są przepisy dotyczące flot firmowych, których reforma również powinna zmierzać w tym kierunku, aby korzystniejsze finansowo było korzystanie z mniejszych, mniej emisyjnych samochodów elektrycznych, a im większy, cięższy i bardziej emisyjny samochód, tym powinien więcej kosztować.
Obok zmian podatkowych do przełomu
na rynku konieczna jest odpowiednia infrastruktura. Na koniec 2024 roku w
Polsce funkcjonowało łącznie 8659 ogólnodostępnych punktów ładowania
pojazdów elektrycznych, przy czym 31 proc. z nich stanowiły szybkie
punkty ładowania prądem stałym (DC), a 69 proc. – wolne punkty prądu
przemiennego (AC) o mocy mniejszej lub równej 22 kW.
– Trzeci obszar to edukacja i informacja. Nadal funkcjonuje bardzo wiele mitów dotyczących samochodów elektrycznych, a wiedza jest niewielka. Zwiększenie wiedzy i świadomości samych użytkowników również spowodowałoby przyspieszenie tego procesu – dodaje Aleksander Szałański.
Fot. Depositphotos
Energetyka, OZE
wizytówki: 153
Gospodarka odpadami, Recykling
wizytówki: 109
Ekologia, Ochrona środowiska
wizytówki: 69
E-transport, E-logistyka, E-mobilność
wizytówki: 15
EkoDom, EkoBudownictwo
wizytówki: 36
EkoRolnictwo, BioŻywność
wizytówki: 10
Prawo, Administracja, Konsulting
wizytówki: 7
9
Wodór blisko morza. Orlen otwiera stację H2 w Gdyni
EDF power solutions uruchomiło największy magazyn energii w Polsce
Krajowa produkcja biometanu może być korzystniejsza dla polskiej gospodarki niż import tańszego gazu ziemnego
W Europie jest coraz goręcej. Nowy raport nie pozostawia wątpliwości
Fotowoltaika jest najbardziej opłacalna z magazynem energii lub pompą ciepła [EKSPERT]
Jest nowa deregulacja w energetyce. Ucieszą się konsumenci i ciepłownictwo
5 czerwca – Światowy Dzień Środowiska: zielona rewolucja w produkcji leków. Polskie badania mogą ograniczyć toksyczne odpady
Chińskie samochody elektryczne podbijają świat. Pierwsza fabryka w UE i eksport do Kanady
00:03:07
Potrzebne są inwestycje w system gospodarowania odpadami. Spór o zasady
R.Power pozyskuje największe w Polsce finansowanie project finance dla projektu magazynowania energii BESS Jedwabno
7
Tak powstaje farma wiatrowa Annopol [GALERIA]
MF: kaucja z butelek może zostać objęta podatkiem dochodowym
Europa traci pozycję lidera. Branża tworzyw sztucznych apeluje o wsparcie inwestycji i recyklingu
Automatyka obniży rachunki? Ogrzewanie nawet o 30%
Fale upałów w Europie wcale nie sprzyjają OZE. Generują problemy techniczne i ekonomiczne
Plastik z recyklingu może być groźny dla zdrowia. Lepiej postawić na biotworzywa
Stoen Operator podpisał nową umowę na dotację wspierającą rozwój infrastruktury elektromobilności
Kaucja na widelcu. Polacy widzą w niej ratunek dla przyrody, ale diabeł tkwi w szczegółach
W 2025 roku zmalał obszar strawiony przez pożary, a paliło się głównie u bogatszych
Handel obawia się systemu kaucyjnego dla szklanych butelek. Ostrzega przed paraliżem sklepów
Nowy holownik z Damen z decyzją o dopuszczeniu instalacji na metanol
Raport DSV. Ponad połowa konsumentów oczekuje informacji o wpływie łańcucha dostaw na środowisko
Miejskie systemy rowerowe w Europie - gdzie najlepiej?
Orlen uruchomił ogólnodostępną stację wodorową w Płocku
Orlen obniżył ceny ładowania samochodów elektrycznych. Nawet 50 gr mniej na kWh
Ministerstwo Energii publikuje nowe limity cen paliw. Jest o kilka groszy drożej
| Ropa brent | 97.91 $ | baryłka | 2,25% | 04.06.2026 11:05 |
| Cyna | 57105 $ | tona | -0,64% | 04.06.2026 11:05 |
| Cynk | 3624.25 $ | tona | 0,37% | 04.06.2026 11:05 |
| Aluminium | 3796.75 $ | tona | -1,50% | 04.06.2026 11:05 |
| Pallad | 1316 $ | uncja | -5,46% | 04.06.2026 11:05 |
| Platyna | 1862 $ | uncja | -3,90% | 04.06.2026 11:05 |
| Srebro | 72.97 $ | uncja | -3,27% | 04.06.2026 11:05 |
| Złoto | 4462.6 $ | uncja | -1,26% | 04.06.2026 11:05 |