Burmistrz Rumi: W gospodarce śmieciowej potrzebna jest rewolucja

Strona główna Odpady, Recykling Burmistrz Rumi: W gospodarce śmieciowej potrzebna jest rewolucja

Partnerzy portalu

Burmistrz Rumi: W gospodarce śmieciowej potrzebna jest rewolucja - ZielonaGospodarka.pl
UM Rumia

Rozmowa z Michałem Pasiecznym, burmistrzem Rumi, o potrzebie nowej rewolucji śmieciowej.

- Od 1 stycznia gminy mają segregować śmieci wg nowych zasad. Oznaczają one, że mieszkańcy nie mogą wyrzucać tekstyliów do śmieci zmieszanych. System działa?

– Nie działa – jest katastrofalnie. To ogromny problem. Ktoś może powiedzieć, że wystarczy dostawić pojemniki, puścić więcej samochodów, które odbiorą tekstylia osobno. Ale taka osoba nie zdaje sobie sprawy, ile to kosztuje – zakup nowych śmieciarek, etaty kierowców, paliwo, czy też powiększenia pergoli. A ustawa narzuca, że musimy to zapłacić jako mieszkańcy w ramach podatku. Dla miasta wielkości Rumi to ogromne kwoty. Gminy zostały z tym całkowicie same i to jest niezrozumiałe. Przepisy dotyczące tekstyliów wprowadzono ustawą w 2019 roku, ale nikt nie policzył, ile będzie kosztować ich wdrożenie i jak je sfinansować.

- Regulacje dotyczące tekstyliów trzeba zmienić?

– Zdecydowanie tak. Ale pójdę dalej – uważam, że cały system gospodarki odpadami wymaga dogłębnej analizy i kompleksowej zmiany. Tu potrzebna jest wręcz rewolucja. Owszem, skuteczność segregacji rośnie, ale nadal jesteśmy daleko od założonych celów, a dalsza poprawa segregacji kosztuje znacznie, znacznie więcej, niż to co już udało się uzyskać.

- Rewolucja już była, gminy stały się ponad dekadę temu „właścicielami śmieci”, mieszkańcy składają deklaracje i płacą stosowne opłaty. Teraz ma przyjść kolejna rewolucja?

– Tak, bo obecny system nie funkcjonuje dobrze. Wszystkie samorządy wrzucono do jednego worka. A przecież mamy wielkie miasta, średnie i małe miejscowości, a także wsie. Każde z tych miejsc ma inne uwarunkowania i potrzeby. Co innego sprawdza się w zabudowie wielorodzinnej, co innego w jednorodzinnej. Na wsiach pojawiają się wyzwania związane z kompostowaniem czy produkcją biogazu, w aglomeracjach są zupełnie inne problemy. Czas to wreszcie zauważyć i przestać próbować wszystko wtłaczać w jeden system. Liczy się efekt – jak najmniej śmieci trafiających na wysypiska i jak najwięcej surowców odzyskiwanych. A pamiętajmy, że odpady to także surowiec energetyczny – najtańsze paliwo do produkcji prądu i ciepła do kaloryferów w domach.

- Brak tego rozróżnienia między gminami ma wpływ na gospodarkę śmieciami?

– Ogromny. Ale problem sięga głębiej – dotyczy samego modelu. W Polsce postawiono na tzw. „segregację u źródła”. To mieszkaniec ma obowiązek segregować odpady. Ten system ma swoje zalety – zwiększa świadomość ekologiczną i działa edukacyjnie – ale z punktu widzenia kosztów dla gmin i efektywności całego procesu niekoniecznie jest optymalny.

– To brzmi jak herezja…

– System funkcjonuje już ponad dekadę, najwyższy czas go przeanalizować. W innych krajach Unii Europejskiej stosuje się różne modele gospodarowania odpadami i niekoniecznie nasze polskie „sortowanie u źródła” jest najlepszym rozwiązaniem. UE wyznacza cele w zakresie recyklingu, ale nie narzuca konkretnego sposobu ich osiągnięcia. Tymczasem w Polsce ustawą narzucono ten sam model działania zarówno na wsiach jak i w dużych miastach, a samorządy muszą ją realizować – bez uwzględnienia lokalnych uwarunkowań, które są często zupełnie inne.

Dziś dostępne są technologie pozwalające skutecznie i taniej odzyskiwać surowce nawet z odpadów zmieszanych. Może warto przemyśleć wszystko od nowa? Szczególnie w zabudowie wielorodzinnej segregacja działa bardzo słabo – ludzie są anonimowi, odpady wrzucają do pergoli, nikt nikogo nie kontroluje. Do tego dochodzi brak miejsca w małych mieszkaniach na przechowywanie tylu frakcji odpadów. Naszym celem powinno być osiąganie unijnych wskaźników recyklingu, a nie ślepe trzymanie się jednej metody działania. A samorządowców powinniśmy oceniać jak sportowców – czyli za wynik.  Powinniśmy mieć dopuszczone wszystkie dostępne metody działań, aby uzyskać jak największy procent segregacji przy jak najniższej cenie, nieważne jaką metodą działania.

- Na razie trwa spór dotyczący wprowadzanych opłat z tytułu „Rozszerzonej Odpowiedzialności Producenta”. Samorządy chciałyby, aby opłata, przypominająca podatek, trafiała do ich budżetów. Biznes mówi, że sam zorganizuje system zbiórki i zagospodarowania odpadów, a nowy podatek tylko wpłynie na wzrost cen. Resort Klimatu i Środowiska w projekcie regulacji proponuje ten pierwszy model – podatek dla samorządów. Pan jest zadowolony?

– Może Pana zaskoczę, ale nie jestem do końca przekonany. Za wcześnie, by przesądzać o modelu, skoro nie znamy jeszcze wszystkich szczegółów. Warto przypomnieć, że kiedyś śmieci wywoziły firmy prywatne i robiły to taniej. Po wprowadzeniu tzw. „opłat śmieciowych” wiele osób miało poczucie, że gmina wykonuje tę samą usługę – tylko drożej.

Szukajmy więc rozwiązań, które będą nie tylko skuteczne, ale również tańsze. Takich, które nie będą dla mieszkańców źródłem frustracji. Jako samorządowiec doskonale rozumiem oczekiwania innych gmin, ale nie zamykajmy się na inne modele. Potrzebujemy współpracy i partnerskiego podejścia – z biznesem, administracją rządową i mieszkańcami.


ZielonaGospodarka
Gminy mają kłopot z tekstyliami, zdjęcie zrobione w Gdyni 9 lipca 2025 r.

Partnerzy portalu

Surowce

 Ropa brent 97.91 $ baryłka  2,25% 04.06.2026 22:05
 Cyna 57105 $ tona -0,64% 04.06.2026 22:05
 Cynk 3624.25 $ tona 0,37% 04.06.2026 22:05
 Aluminium 3796.75 $ tona -1,50% 04.06.2026 22:05
 Pallad 1316 $ uncja  -5,46% 04.06.2026 22:05
 Platyna 1862 $ uncja  -3,90% 04.06.2026 22:05
 Srebro 72.97 $ uncja  -3,27% 04.06.2026 22:05
 Złoto 4462.6 $ uncja  -1,26% 04.06.2026 22:05

Dziękujemy za wysłane grafiki.