Lądowe turbiny wiatrowe nie obniżają cen gruntów. Popularny fake news obalony

Strona główna Energetyka, OZE Lądowa energetyka wiatrowa Lądowe turbiny wiatrowe nie obniżają cen gruntów. Popularny fake news obalony

Partnerzy portalu

Lądowe turbiny wiatrowe nie obniżają cen gruntów. Popularny fake news obalony  - ZielonaGospodarka.pl
Fot.: Joanna Kędzierska

Najnowszy raport wydany przez spółkę technologiczną Cenatorium i firmę Inplus Energetyka, zajmującą się projektowaniem inwestycji energetycznych pokazał, że wbrew upowszechnionemu mitowi grunty w gminach, gdzie w Polsce powstały lądowe farmy wiatrowe nie straciły na wartości. Argument ten jest często powtarzany przez przeciwników onshore’u, by blokować powstawanie nowych inwestycji.

Autorzy raportu: “Analiza wpływu lokalizacji turbin wiatrowych na wartość nieruchomości gruntownych w Polsce,” prześledzili 46 tysięcy rzeczywistych transakcji rynkowych dotyczących gruntów rolnych oraz działek przeznaczonych pod zabudowę jednorodzinną przeprowadzonych w latach 2014-2025 w 26 różnych gminach w 10 województwach w Polsce; zachodniopomorskim, pomorskim, warmińsko-mazurskim, lubuskim, wielkopolskim, łódzkim, mazowieckim, lubelskim, świętokrzyskim i śląskim. 

Porównano obszary znajdujące się w bezpośrednim sąsiedztwie turbin wiatrowych, do tych, gdzie takie sąsiedztwo nie występowało w tych samych gminach. 

Wyniki pokazały jednoznacznie, że budowa lądowej farmy wiatrowej na danym gruncie nie obniża jego wartości, ani wartości nieruchomości na tym gruncie. Kwestia ta stała się przedmiotem publikacji, ponieważ w debacie publicznej na temat budowy lądowych farm wiatrowych bardzo często pojawiała się obiegowa opinia na temat wpływu onshore’u na obniżenie cen gruntu stając się argumentem do wstrzymania potencjalnych inwestycji.

Rozwój onshore’u blokuje rosyjska dezinformacja 

Obecna podczas prezentacji raportu wiceministra klimatu i środowiska Urszula Zielińska podkreśliła, że tego typu fałszywe informacje są w Polsce szerzone przez wrogie nam państwa.  

– Jesteśmy pod presją dużego ataku dezinformacyjnego ze strony Rosji, jeśli chodzi o energetykę – stwierdziła. 

Jej opinię podziela Janusz Gajowiecki, prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej. - W Polsce mamy do czynienia z ogromną falą dezinformacji wobec OZE i lądowej energetyki wiatrowej. Jej skala jest najbardziej intensywna ze wszystkich krajów wschodniej flanki UE. Służby rosyjskie skutecznie wykorzystują działania dezinformacyjne przeciwdziałając rozwojowi onshore’u w Polsce, który mógłby uniezależnić nas od paliw kopalnych. 

Marta Głód, dyrektorka ds. rozwoju projektów w OX2, firmie będącej jednym z europejskich deweloperów OZE, w tym onshore’u, obecna na prezentacji raportu zwróciła uwagę, że fala dezinformacji ma realny wpływ na realizację inwestycji.

– Z fake newsami spotykamy się wszędzie, a czasami informacje są tak absurdalne, że wstyd je powtarzać. Najgorzej jest jednak, kiedy jakiś polityk pojawia się na spotkaniu mieszkańców w sprawie inwestycji w farmę wiatrową i opowiada głupoty. Mieszkańcy potem nabierają obaw naciskają na swoich radnych i burmistrzów, co realnie wydłuża harmonogramy realizacji projektów, a także wpływa na ich koszty – stwierdziła. 

ZielonaGospodarka
Fot.: Joanna Kędzierska

Obecność wiatraków może podnosić ceny gruntów 

Publikacja ujmuje 892 różnych obszarów w pobliżu 230 turbin wiatrowych. Zgodnie z przeprowadzoną analizą ceny gruntów rolnych w sąsiedztwie turbin rosły rocznie średnio niemal tak samo jak w innych częściach gmin, gdzie turbin nie było. Średnie tempo wzrostu dla obszarów z turbinami wynosiło 7%, podczas gdy dla obszarów bez turbin 6,7%, jednak autorzy raportu zwracają uwagę, że jest to minimalna różnica, mieszcząca się w granicach naturalnej zmienności rynku nieruchomości. 

Niemal identyczną dynamikę odnotowano dla działek budowlanych. Dla obszarów z turbinami ceny rosły rocznie średnio o 8,1%, podczas gdy dla obszarów bez turbin o 8%. Badanie obejmowało okres 5 lat przed inwestycją i 5 lat po inwestycji. Wykazało ono, że o cenach gruntów i nieruchomości decydują przede wszystkim czynniki lokalne takie jak rozwój gminy, stan infrastruktury i atrakcyjność lokalizacji. 

Obecność lądowych farm wiatrowych może wręcz podnosić ceny gruntów, podnosząc ich atrakcyjność. Jak powiedział Janusz Gajowiecki trend wzrostowy już się zaczyna i można spodziewać się, że będzie się umacniał. 

– Powstanie farmy wiatrowej w danej gminie to dla niej realny zastrzyk finansowy - rok w rok przez 30 lat, czyli tyle, ile pracuje farma. Gminy otrzymują podatki od deweloperów farm wiatrowych, a często nie posiadają innych inwestorów więc pieniądze, które daje takiej społeczności praca farmy przynoszą realną zmianę – powiedziała Marta Głód.

Jej słowa potwierdził wójt gminy Grajewo, Grzegorz Górski. – Dzięki pieniądzom z wiatraków w naszych szkołach wyremontowano dwie sale komputerowe i są one tak nowoczesne, że nie ma podobnych na skalę całej gminy – podkreślił. 

Jak dodała Marta Głód pieniądze pochodzące z podatków od onshore’u mogą stanowić nie tylko źródło bezpośrednich inwestycji, ale być także wsadem do kredytu na poważne projekty, które chce zrealizować dana gmina, a niektóre z nich doskonale o tym wiedzą i to zmienia ich podejście do lądowych farm wiatrowych. 

– Mogę przywołać przypadek jednej gminy, w której znajdują się dwie lądowe farmy wiatrowe i mieszkańcy już chcą budować trzecią. Niech to stanowi najlepsze potwierdzenie na to, jak korzystne są takie projekty – przekonywała. 

Polski onshore nadal w impasie 

Grunty, gdzie zlokalizowane są lądowe farmy wiatrowe będą droższe, a nie tańsze, ponieważ stają się one atrakcyjne dla potencjalnych inwestorów, którzy potrzebują dostępu do zielonej energii – podsumował Gajowiecki.  

Szef PSEW zaznaczył jednocześnie, że lądowa energetyka wiatrowa w Polsce jest niestety nadal zablokowana na poziomie administracyjnym, co może mieć dla kraju negatywne konsekwencje. 

– Bez taniej, zielonej energii, której źródłem jest onshore nasza gospodarka wyhamuje. Potrzebujemy bodźca, jakim jest czysta energia elektryczna – stwierdził. 

Zwrócił się także do obecnej na prezentacji wicemnistry Uruszuli Zielińskiej o to, by Ministerstwo Klimatu i Środowiska zorganizowało szeroką, ogólnokrajową kampanię informacyjną odkłamującą dezinformację na temat lądowej energetyki wiatrowej. PSEW sam już taką prowadzi, jednak zdaniem Gajowieckiego potrzebne są działania na szerszą skalę.

Na koniec 2025 roku Polska miała 10,5 GW mocy zainstalowanej w lądowej energetyce wiatrowej, będąc pod tym względem siódmym największym rynkiem w Europie.

Niestety tempo budowy farm wiatrowych na lądzie drastycznie wyhamowało. W 2025 roku do sieci podłączono najmniej nowych mocy wiatrowych od 2020 roku i było to około 0,5 GW. Przyczyną są przeszkody prawne, a mianowicie tzw. „ustawa odległościowa”, wprowadzona przez rząd Prawa i Sprawiedliwości, oparta o rygorystyczną zasadę 10H, oznaczającą, że odległość wiatraka od domu musi wynosić co najmniej dziesięciokrotność (10H) całkowitej wysokości turbiny (liczonej od poziomu od poziomu gruntu do najwyższego punktu osiąganego przez łopaty, tzw. H - wysokość).

W zeszłym roku obecny rząd przygotował nowelizację ustawy, chcąc wprowadzić odległość 500 m turbiny od domu mieszkalnego – czyli tak jak było przed wejściem w życie ustawy odległościowej – i pod tę odległość zostały przygotowane ówczesne plany zagospodarowania przestrzennego, a wraz z nimi projekty nowych inwestycji onshore’owych. Nowela miała na celu odblokować inwestycje w lądową energetykę wiatrową. Niestety prezydent Karol Nawrocki zdecydował się ją zawetować. 

Partnerzy portalu

Surowce

 Ropa brent 85.62 $ baryłka  0,30% 16.07.2026 05:05
 Cyna 53897.5 $ tona 2,27% 16.07.2026 05:05
 Cynk 3589.25 $ tona 0,52% 16.07.2026 05:05
 Aluminium 3170 $ tona 1,01% 16.07.2026 05:05
 Pallad 1321.5 $ uncja  1,23% 16.07.2026 05:05
 Platyna 1689.7 $ uncja  3,03% 16.07.2026 05:05
 Srebro 58.1 $ uncja  -1,59% 16.07.2026 05:05
 Złoto 4067.05 $ uncja  0,22% 16.07.2026 05:05

Dziękujemy za wysłane grafiki.