MFW: Polski „Local Content” w całkowitej próżni prawnej

Mateusz Romowicz

08.10.2021 14:45 Źródło: Własne
Strona główna Prawo , Polityka, Ekonomia MFW: Polski „Local Content” w całkowitej próżni prawnej
MFW: Polski „Local Content” w całkowitej próżni prawnej - ZielonaGospodarka.pl
Fot. Mateusz Romowicz

Kwestia local content w odniesieniu do Polskich Morskich Farm Wiatrowych stała się ostatnio przedmiotem wielu dyskusji i obaw w szeroko rozumianym środowisku gospodarki morskiej. W poniższej publikacji przybliżę ten problem od strony prawnej.

Objęcie cudzysłowem sformułowania local content w tytule niniejszej publikacji nie jest przypadkiem, gdyż na ten moment trudno w ogóle mówić o takim pojęciu w systemie polskiego prawa, o jego definicji legalnej. Taki stan rzeczy jest nie do przyjęcia i wymaga pilnej reakcji polskiego ustawodawcy, która musi być skoordynowana z szeroko rozumianym polskim sektorem morskim i bardzo przemyślana, gdyż te nowe ewentualne regulacje staną się podwaliną dla morskiej energetyki wiatrowej na lata. Warto również zwrócić uwagę na fakt, iż najlepszym rozwiązaniem dla wzmiankowanego sektora byłoby przygotowanie takiego katalogu norm prawnych, które nie wymagałyby ciągłych uzupełnień i poprawek. Jak wielokrotnie wskazywałem, jedną z głównych bolączek polskiego prawa jest jego niska jakość legislacyjna i duża zmienność, co w tym przypadku może mieć katastrofalne skutki dla polskiej gospodarki morskiej w najbliższej perspektywie.

W mojej ocenie bez zmian mentalnościowych (które mogą okazać się najtrudniejsze) i holistycznego podejścia do tego problemu przez polskiego ustawodawcę oraz decydentów powielimy schematy z przeszłości, które stały się źródłem wielu problemów, często tragicznych w skutkach, dla polskiego „local content”, tak jak miało to miejsce, np. przy okazji budowy autostrad.

Z drugiej strony z bardzo optymistycznych, aczkolwiek nierealnych, planów wynika, że za ok. 5 lat ma popłynąć energia z pierwszych Polskich Morskich Farm Wiatrowych. Przyjmując takie kalendarium zdarzeń, jeśli chodzi o polski offshore może dojść do przygotowania przepisów „na szybko” i „do późniejszej poprawki”. Tego rodzaju działalność legislacyjna wydaje się najgorszą z dróg, gdyż może doprowadzić do utraty niepowtarzalnej okazji na rozwój polskiej gospodarki morskiej, która biorąc pod uwagę wizje sprzed lat i „morskość” Polski jest faktycznie w dalszym ciągu traktowana bardzo marginalnie np. brak nowoczesnego polskiego rejestru, brak realnego wsparcia dla sektora stoczniowego w zakresie małych i średnich przedsiębiorstw, brak polskiej Straży Wybrzeża, brak przepisów socjalnych i podatkowych, które czyniłyby polskich pracowników pracujących w sektorze polskim lub pod polską banderą atrakcyjnych dla zagranicznych pracodawców armatorów, brak przepisów uniemożliwiających nieuczciwą konkurencję w sektorze stoczniowym. 

Definicja local content = lokalna wartość = polska wartość

Zacznijmy może od ujednolicenia definicji local content, gdyż wydaje się, że każdy pojęcie to rozumie nieco odmiennie, co może mieć zasadniczy wpływ na kształt ewentualnych przepisów w tym zakresie. W mojej opinii przez local content (używałbym raczej polskiego określenia „lokalna wartość”, a w kontekście wind offshore po prostu „polska wartość”) należy rozumieć szeroko rozumianą wartość dla obszaru geograficznego (rozumianego lokalnie, regionalnie lub krajowo) uzyskaną pośrednio lub bezpośrednio z przedsięwzięcia realizowanego w danym obszarze geograficznym, która zabezpieczy interesy gospodarcze pracowników, przedsiębiorców, państwa, samorządów, etc. na zasadzie pierwszeństwa względem zagranicznego kapitału i zagranicznych podmiotów. Wartość ta może mieć wieloraki charakter i dotyczyć np. pracowników, dóbr wytwarzanych lokalnie, knowhow, przy czym jedną z kluczowych kwestii w definiowaniu ww. pojęcia jest to, aby ta wartość nie była zbyt łatwo i bezrefleksyjnie importowana do obszaru realizacji przedsięwzięcia, tylko wykorzystywana „lokalnie” z zasobów, którymi dysponuje ww. obszar na zasadzie konstruktywnego pierwszeństwa.

Zimny prysznic „na start”

Dyskutując powyższe zagadnienia w szeroko rozumianym sektorze gospodarki morskiej napotkałem na bardzo niepokojące bariery, które mogą doprowadzić do fiaska faktycznego zabezpieczenia polskiego local content w związku z budową i eksploatację polskich MFW:

1) Problem mentalnościowy – jeśli sfery rządowe, samorządy i administracja morska nie podejdą do polskich MFW jak do projektu biznesowego, tylko będą starały się sprawę rozwiązać w oparciu o utarte schematy myślowe i działanie, które oddziela bardzo grubą linią sektor publiczny i prywatny, to niestety o polskim local content będziemy mówili w jedynie marginalnym zakresie. Państwo polskie powinno zadbać o swoich obywateli i przedsiębiorców zaangażowanych przy tym projekcie. To państwo polskie będzie korzystało z określonych uprawnień dotyczących infrastruktury krytycznej, którą są polskie MFW. To państwo polskie powinno szukać każdego możliwego pretekstu, aby zabezpieczyć polski local content, a nie szukać „wymówek”, aby tego nie robić np. „niech te kwestie rozwiążą zasady wolnorynkowe”. Uważam, że bez konstruktywnego protekcjonizmu państwowego polscy przedsiębiorcy są w dużo gorszej pozycji rynkowej niż większość zagranicznych konkurentów, którzy często mają większe zasoby, są faktycznie wspierani (czasami pośrednio, niejako „podskórnie”) przez swoje państwa i mają z reguły większe doświadczenie w wind offshore niż przedsiębiorstwa polskie.  Gwoli jasności, poprzez konstruktywny protekcjonizm państwowy rozumiem takie działania, które zwiększą szansę polskich przedsiębiorców w „wyścigu” o zlecenia na polskim offshore, a nie staną się pretekstem do zabezpieczenia interesów przedsiębiorstw państwowych. 

2) Brak jakiejkolwiek koordynacji – sprawa polskiego wind offshore jest bardzo wielopłaszczyznowa i skomplikowana prawnie, co wymaga wysoce profesjonalnego i otwartego na nietypowe działania zespołu koordynacyjnego, który na dziś nie istnieje (a ponoć pierwsza energia z polskich MFW ma popłynąć w 2026 roku (sic!)). Zespół taki musiałby być stworzony w bardzo przemyślany sposób w oderwaniu od krótkotrwałych interesów politycznych lub biznesowych. W zespole tym bezwzględnie musiałby być reprezentowany jak najszerzej „głos” polskiego local content. W poniższej publikacji nakreślę jak wielu sfer prawnych dotyka ww. problem local content i jak wiele trzeba zrobić od strony prawnej, aby można było w ogóle mówić o realnym jego wykorzystaniu.

3) Potrzebne lobby dla polskiego local content – w licznych dyskusjach dotyczących polskich MFW pojawia się bardzo wiele rozsądnych spostrzeżeń i uwag z szeroko rozumianego środowiska gospodarki morskiej, ale głos ten nie jest słyszany przez decydentów. Nikt ostatecznie nie stara się przekuć tych spostrzeżeń lub uwag na faktyczny plan działania, który prowadziłby do jak bardziej optymalnego rozwiązania dla polskiego local content, które byłoby efektem synergii wynikającej ze współpracy różnych branż, samorządów i sfer rządowych. Bez wątpienia w Polsce mamy bardzo wielu specjalistów posiadających najprzeróżniejsze doświadczenia (również w relacjach międzynarodowych) w sektorze portowym, stoczniowym, eksploatacji statków, farm wiatrowych na lądzie. Problem sytuuje się jednakowoż gdzie indziej. Otóż nikt tak naprawdę tych specjalistów nie słucha, tak aby wypracować rozwiązania prawne, które mogłyby zabezpieczyć polskie interesy w związku z budową i eksploatacją polskich MFW. W związku z powyższym postuluję stworzenia lobby wind offshore dla polskiego local content.

4) „Brakuje nam specjalistów” – bardzo częsty argument pojawiający się w dyskusjach to ryzyko braku odpowiednich zasobów na realizację i obsługę inwestycji dot. polskich MFW. Z jednej strony trzeba mieć na względzie fakt, iż ten sektor stworzy od 80 tys. do nawet 100 tys. miejsc pracy, ale z drugiej strony należy pamiętać, że polscy pracownicy pracują od lat w zagranicznych offshore’ach lub wind offshore’ach, tak więc mamy bardzo wykwalifikowane kadry, które mogłyby „obsługiwać” te projekty. Pojawia się natomiast całkowicie inny problem: otóż, czy polski wind offshore będzie w stanie przygotować konkurencyjną ofertę dla polskich pracowników, skoro pracownicy ci będą w Polsce w pełni opodatkowani i z „pełnym” ZUS-em?

5) „Mamy czas na dopracowanie szczegółów”– niestety czasu tego nie mamy, zwłaszcza biorąc pod uwagę złożoność problemu i fakt, iż polski system prawny nie jest dostosowany do należytego zabezpieczania polskich interesów przy realizacji inwestycji w MFW. Jakim cudem mamy zabezpieczyć interesy rodzimych przedsiębiorców, gdy niebawem ruszą przetargi na budowę i serwisowanie MFW, a polski przedsiębiorca może obecnie od rodzimego systemu prawnego oczekiwać zbliżonego poziomu ochrony prawnej jak w przypadku budowy polskich autostrad? Pracę nad odpowiednimi przepisami należy rozpocząć natychmiast. 

6) „Unia Europejska i konwencje międzynarodowe wiążą nam ręce” – zacznijmy od tego, że takie postawienie sprawy wynika z pewnego niezrozumienia problemu. Wystarczy wyjść od utrzymania zasad uczciwej konkurencji, np. z przetargów można wyeliminować podmioty naruszające przepisy środowiskowe oraz socjalno-pracownicze, tak aby zrównać szanse polskich firm. Co więcej, należałoby rozważyć konstruktywny protekcjonizm państwowy, który zmierzałby do zabezpieczenia obronności RP lub bezpieczeństwa energetycznego Polski poprzez wprowadzenie wymogu obsługi MFW - które są przecież uznane przez krajowy system prawny za infrastrukturę krytyczną - przez polskich pracowników i przedsiębiorstwa w określonych sektorowych przetargach. Można nawet rozważyć wprowadzenie regulacji wzorowanej na słynnym amerykańskim Jones Act, który obowiązuje w USA od ponad 100 lat i zabezpiecza rodzime amerykańskie interesy. Fikcja, nierealne? Może i na tym etapie dla wielu tak, z uwagi na inne schematy myślowe, ale jeśli na tym etapie odpowiednio nie zadziała wyobraźnia prawna i biznesowa skorelowana jak najbardziej efektywnymi i słusznymi zagranicznymi rozwiązaniami, powielimy utarty schemat „Polaka mądrego po szkodzie”. 

7) Logicznie sprzeczna teza dotycząca podmiotów mających budować MFW – z jednej strony mówi się o potrzebie wykorzystania, na zasadach wolnorynkowych, podmiotów z doświadczeniem przy budowie/obsłudze morskich farm wiatrowych, a z drugiej o zabezpieczeniu polskiego local content zapominając, iż wiele polskich podmiotów ma dużo mniejsze doświadczenia niż zagraniczni konkurenci w tym zakresie. Nadto, należy pamiętać, iż przekazanie projektu budowy polskich MFW zagranicznym podmiotom bez niezbędnego zabezpieczenia prawnego polskich przedsiębiorców doprowadzi do sytuacji, w której mogą być oni marginalizowani w modelach biznesowych, gdyż każdy „duży gracz” na tym rynku ma już swoich sprawdzonych podwykonawców. W takiej sytuacji nie mając żadnych „bezpieczników prawnych” chroniących polski local content inwestor/budujący MFW skorzysta z zagranicznych podmiotów: najtańszych (np. chińskich) lub sprawdzonych przy innych swoich inwestycjach.

Branże, które mogą skorzystać na local content

Pominę sam fakt aktywizacji gospodarczej wynikającej z pojawienia się w Polsce ogromnego biznesu, którym są Morskie Farmy Wiatrowe, gdyż jest to kwestia oczywista. Niektóre modele wskazują na utworzenie nawet do 100 tys. nowych miejsc pracy w związku z polskimi MFW. To, co jednak szczególnie zwraca uwagę, to widzenie problemu local content w dużej mierze przez pryzmat podwykonawców zajmujących się budową i obsługą farm, portów, stoczni i pracowników morskich w klasycznym rozumieniu. Te grupy są oczywiście również bardzo ważne, a wręcz newralgiczne, ale warto zwrócić uwagę na fakt, iż branż tych jest dużo więcej niż mogłoby się wydawać, a chcąc zabezpieczyć te kluczowe sfery biznesu, należałoby zaprosić do dyskusji o local content jak najszersze grono podmiotów, które mogłyby na polskim wind offshore skorzystać. Tytułem przykładu:

1) Badanie i oczyszczenie dna morskiego z niewybuchów i broni chemicznej – jest to obecnie pierwsza i zasadnicza przeszkoda (w dalszym ciągu nierozwiązana) w rozpoczęciu realnej rozmowy o terminach budowy polskich MFW.  Z drugiej strony jest to ogromna szansa dla polskich firm specjalizujących się w powyższych dziedzinach. 

2) Ochrona MFW – zgodnie z ustawą o zarządzaniu kryzysowym MFW to infrastruktura krytyczna, tak więc musi ona być odpowiednio chroniona przez właściciela lub eksploatującego MFW. W tym przypadku wskazanym byłoby ograniczenie możliwości sprawowania ochrony MFW jako newralgicznych dla obronności RP i bezpieczeństwa energetycznego RP do polskich, odrębnie certyfikowanych, agencji ochrony. 

3) Serwisowanie MFW – w tym przypadku należałoby rozważyć wprowadzenie odpowiedniego parytetu, jeśli chodzi o skład załóg jednostek serwisujących. Co więcej, gdyby RP w końcu stworzyła nowoczesny rejestr polskiej bandery, to warunkiem serwisowania i obsługi MFW mogłaby być rejestracja statku pod polską banderą, ale tu wymagane byłyby zmiany w ustawie o pracy na morzu i obniżenie obciążeń podatkowo-socjalnych dla marynarzy i serwisantów pracujących na tych jednostkach.

4) Noclegi i wyżywienie pracowników pracujących przy MFW – biorąc pod uwagę doświadczenia międzynarodowe, pracownicy ci z reguły mieszkają na platformach lub na „pływających hotelach”, które muszą być odpowiednio obsłużone w zakresie m.in. gastronomicznym. Należałoby rozważyć wprowadzenie również w tym przypadku odpowiednich ograniczeń prawnych chroniących polski local content.

5) Obsługa informatyczna MFW i infrastruktury powiązanej z MFW – biorąc pod uwagę aktualne zagrożenia cyberatakami, oraz fakt, iż MFW są kwalifikowane jako infrastruktura krytyczna należałoby zabezpieczyć polski local content również w zakresie obsługi informatycznej MFW i bezpieczeństwa cybernetycznego MFW.

Niezbędne zmiany w polskim prawie

Zakres potencjalnych zmian w prawie polskim, które miałyby zabezpieczyć polski local content przy realizacji projektu MFW w polskiej strefie przyległej jest zagadnieniem bardzo szerokim, dlatego też pozwolę sobie tytułem przykładu wymienić możliwe zmiany w prawie, które zabezpieczyły w znacznym stopniu polskie interesy w ww. sferze:

1) definicja legalna – pilne wprowadzenie legalnej i zarazem szerokiej definicji local content;

2) zmiany w procedurze cywilnej – wprowadzenie do przepisów kodeksu postępowania cywilnego obowiązku rozpatrywania wszelkich sporów dot. polskich MFW w polskich sądach i w oparciu o polskie prawo; Inną możliwością byłoby stworzenie polskiego arbitrażu do rozpatrywania sporów, który byłby alternatywą dla stron do sądownictwa powszechnego;

3) dwie nowe umowy nazwane w k.c – należałoby również rozważyć wprowadzenie dwóch nowych umów nazwanych w kodeksie cywilnym tj. umowy o roboty budowlane na morzu oraz umowy o prace serwisowe na morzu;

4) nowoczesny rejestr statków – stworzenie drugiego polskiego rejestru statków, który byłby nowoczesną alternatywą dla obecnie obowiązującego archaicznego tworu. Rejestr ten, pomijając jego standardowe funkcje, byłby dedykowany m.in. jednostkom chroniącym MFW, serwisującym MFW i być może, jak już wcześniej postulowałem, autonomicznym statkom;

5) ustawa faktycznie aktywizująca przemysł stoczniowy w zakresie wind offshore – całkowicie nowa ustawa, które regulowałaby faktyczny i wymierny system wsparcia dla polskich małych i średnich stoczni i podmiotów kooperujących z nimi. W ustawie tej należałoby również wskazać jakie przedsiębiorstwa uznaje się za działające zgodnie z uczciwą konkurencją, a to z kolei mogłoby być jedyną podstawą do wzięcia udziału w przetargach dotyczących MFW;

6) ustawa dot. polskiego offshore („polski Jones Act”) – całkowicie nowa ustawa, która systemowo regulowałaby kwestie węzłowe i problemowe dla sektora polskiego. W tej właśnie ustawie należałoby rozważyć wprowadzenie elementów konstruktywnego protekcjonizmu państwowego w sferze dot. również MFW poprzez m.in. obowiązek rejestracji statków serwisujących i chroniących MFW w nowym polskim rejestrze, odpowiedniego parytetu polskich załóg na tych statkach, serwisowania polskiego offshore tylko z portów polskich, itp. Co miałoby być do tego pretekstem…? Obronność RP oraz bezpieczeństwo energetyczne państwa;

7) zamówienia sektorowe – co prawda przepisy te są już obecne w prawie zamówień publicznych, ale należałoby je wzbogacić o odpowiednie „bezpieczniki prawne” skorelowane z powyższymi postulatami;

8) Polska Straż Wybrzeża – powstanie polskiego wind offshore może okazać się świetnym pretekstem dla Polski do stworzenia służby morskiej, która zwiększyłaby bezpieczeństwo na morzu i chroniłaby polskie wybrzeże zgodnie z nowoczesnymi i sprawdzonymi rozwiązaniami zagranicznymi. Na dziś siły morskie RP są zbyt rozczłonkowane i często niewystarczająco wyposażone, aby spełniać powyższe zadania nawet w minimalnym zakresie;

9) ustawa o pracy na morzu – zdecydowanie wymagana jest zmiana przepisów w zakresie ubezpieczeń wypadkowych, gdyż ich poziom, przewidziany ustawą, nie jest skorelowany ze standardami międzynarodowymi;

10) przepisy dot. zabezpieczenia społecznego i podatków – chcąc stworzyć nowy polski rejestr statków i skorelować go z odpowiednimi obowiązkami wynikającymi, np. z nowej ustawy dot. polskiego offshore, należałoby rozważyć taką konstrukcję prawną, która obniżyłaby, wręcz horrendalne, obciążenia socjalno-pracownicze, które obecnie funkcjonują pod „polską banderą”, a które - jak praktyka pokazuje - marginalizują polski rejestr na arenie światowego shippingu.

11) przepisy regulujące i certyfikujące prywatne firmy do ochrony polskich MFW -– bardzo ważny aspekt, gdyż to na inwestorze lub posiadaczu MFW ciąży obowiązek w zakresie bieżącej ochrony tej infrastruktury.

Podsumowanie 

Intencją napisania tego artykułu jest zmiana optyki podmiotów zainteresowanych polskim wind offshore. Mogę mieć tylko nadzieję, że artykuł ten będzie przyczynkiem do dalszej dyskusji i nowych pomysłów na to jak najlepiej zabezpieczyć polski local content. Obecnie bowiem może on zginąć w konfrontacji z „zasadami wolnorynkowymi”, które z perspektywy realiów obrotu gospodarczego w wielu przypadkach są „wolnorynkowe” jedynie pozornie, albowiem zagraniczni konkurenci, w odróżnieniu od polskich przedsiębiorców, korzystają z wielu pośrednich i bezpośrednich form realnego wsparcia od państwa.

Niestety większość obecnie prowadzonych dyskusji pomija ten jakże ważny element. Dyskutuje się pewne wizje i plany, które niestety nie są w ogóle osadzone w polskich realiach prawnych, co wymaga natychmiastowego i gruntownie przemyślanego działania polskiego rządu i ustawodawcy. Polski local content musi być w tym działaniu bezwzględnie uwzględniony na zasadzie partnerskiej, dlatego też uważam za w pełni zasadne i zarazem postuluję stworzenie lobby dla polskiej wartości w realizacji Morskich Farm Wiatrowych na Bałtyku.

Radca prawny Mateusz Romowicz

Kancelaria Radcy Prawnego
Legal Consulting-Mateusz Romowicz
www.kancelaria-gdynia.eu
prawo-korporacyjne.pl
www.kancelaria-odszkodowania.eu

Surowce

 Ropa brent 64,38 $ baryłka  0,00% 21:58
 Cyna 39575,00 $ tona 1,67% 18 paź
 Cynk 3814,00 $ tona 0,53% 18 paź
 Aluminium 3179,00 $ tona 0,54% 18 paź
 Pallad 2680,00 $ uncja  0,00% 21:57
 Platyna 1191,10 $ uncja  0,00% 21:59
 Srebro 25,11 $ uncja  0,00% 21:59
 Złoto 1731,30 $ uncja  0,00% 21:59

Dziękujemy za wysłane grafiki.