Ferrari wchodzi na rynek samochodów elektrycznych. Pierwszy elektryk słynnej marki zaprezentowany

Strona główna Transport, Elektromobilność Motoryzacja, Elektromobilność Ferrari wchodzi na rynek samochodów elektrycznych. Pierwszy elektryk słynnej marki zaprezentowany

Partnerzy portalu

Ferrari wchodzi na rynek samochodów elektrycznych. Pierwszy elektryk słynnej marki zaprezentowany - ZielonaGospodarka.pl
Fot. Ferrari

640 tys. dolarów, czyli około 2,4 mln złotych trzeba będzie zapłacić za Ferrari Luce - pierwszy w pełni elektryczny model słynnej włoskiej marki. Jego prezentacja spotkała się z mieszanymi reakcjami.

Rosnący rynek aut elektrycznych przyciąga również marki kojarzone do tej pory z supersamochodami, które pochłaniały hektolitry paliwa na śniadanie. Sektor ten teraz chce także dla siebie otworzyć Ferrari, które zaprezentowało swój pierwszy, w pełni elektryczny model o nazwie Luce.

ZielonaGospodarka
Fot. Ferrari

Widać, że producentowi zależało na tym, żeby samochód od pierwszego rzutu oka kojarzył się z marką, ale zarazem odstawał nieco od dotychczasowych propozycji marki. Po pierwsze, już niektóre udostępniane przez Ferrari oficjalne zdjęcia Luce, pokazują auto w kolorze niebieskim, choć rzecz jasna dostępne ma być także w charakterystycznej czerwieni Rosso Corsa. Po drugie jednak Luce powstało we współpracy z agencją LoveForm, założoną przez byłego szefa designu Apple Jony'ego Ive'a i Marca Newsona. Słynne wewnętrzne biuro designerskie Ferrari zeszło w tym projekcie na drugi plan. 

Auto nie tylko jest pierwszym całkowicie elektrycznym modelem włoskiego producenta, ale także jego pierwszy samochód pięcioosobowy. Dotychczas nawet te bardziej praktyczne modele ze logotypem z charakterystycznym rumakiem były co najwyżej czteroosobowe. Widać zatem, że firma z Maranello wchodząc na nowy rynek postanowiła zrobić to kompetnie od zera, z nowym pomysłem. Sam John Elkann, prezes Ferrari, mówił podczas prezentacji modelu, że tych aut nie kupuje się dla osiągów, a dla emocji, spychając kwestię napędu na drugi plan. Z kolei w oficjalnych materiałach marka stawia na używanie hasła "nowe Ferrari", również nie podkreślając kwestii elektromobilności. 

Tymczasem Luce jest napędzane czterema elektrycznymi silnikami produkcji własnej, po jednym przy każdym kole. Mają pozwolić na osiągnięcie 100 km/h w 2,5 sekundy, a 200 km/h w 6,8 sekundy. Prędkość maksymalna auta ma oscylować w okolicy 310 km/h. Producent zaimplementował także system pozwalający kierowcy zarządzanie momentem obrotowym i rekuperacją. Luce ma też skrętną tylną oś i zupełnie nowy komputer centralny odpowiadający za integrację wszystkich systemów i sterowanie nimi. Deklarowany zasięg auta wynosi ponad 530 km, ma obsługiwać ładowanie z mocą do 350 kW. Oczywiście do tego dochodzi system odzyskiwania energii przy hamowaniu, również autorstwa Ferrari, mający przejmować do 0,5 MW przy hamowaniu. 

ZielonaGospodarka
Fot. Ferrari

O ile osiągi auta, choć pośród supersamochodów nie są topowe, to raczej nie wzbudzą kontrowersji, to samo wejście Ferrari na rynek aut elektrycznych oraz design Luce wywołują liczne komentarze. Wielu podkreśla, że nowy model jest może nie zaprzeczeniem, ale odejściem od klasycznych linii i motywacji stojącym za kolejnymi projektami z Maranello. Na dodatek Ferrari ogłosiło swój ruch w momencie, kiedy europejska motoryzacja jest w wyraźnym dołku. Sektor aut elektrycznych na Starym Kontynencie jest coraz bardziej zdominowany przez produkty z Chin, a od klasycznych marek - jak Ferrari, Porsche czy Lamborghini - klienci oczekują w zasadzie kontynuacji tego, co robiły one od zawsze. Tymczasem Ferrari wyłamuje się z tego schematu, próbując zaproponować coś nowego: auto łączące przywiązanie do brandu z wymogami współczesnego, ale bardziej praktycznego klienta. 

ZielonaGospodarka
Fot. Ferrari

Jednocześnie warto podkreślić, że samo Ferrari wcześniej raczej powściągliwie podchodziło do aut elektrycznych, podobnie jak było z SUV-ami, gdy okazały się one odpowiedzią na wprowadzone regulacje szacowania średniej emisji CO2 dla całej floty danego producenta. Stało się to szczególnym zagrożeniem właśnie dla marek sportowych. Auta te produkowały dużo emisji, a jednocześnie mogły zabierać zaledwie dwie osoby. Producenci musieli zatem obniżyć swoją średnią poprzez zwiększenie wolumenu produkcji, wprowadzenie aut o niższej średniej emisji lub wprowadzenie aut hybrydowych i elektrycznych. SUV-y okazały się dla wielu z nich ratunkiem, bo ich rynek dynamicznie rósł, pozwalając na zwiększenie wolumenów produkcji i sprzedaży. elek

Partnerzy portalu

Surowce

 Ropa brent 85.62 $ baryłka  0,30% 16.07.2026 05:05
 Cyna 53897.5 $ tona 2,27% 16.07.2026 05:05
 Cynk 3589.25 $ tona 0,52% 16.07.2026 05:05
 Aluminium 3170 $ tona 1,01% 16.07.2026 05:05
 Pallad 1321.5 $ uncja  1,23% 16.07.2026 05:05
 Platyna 1689.7 $ uncja  3,03% 16.07.2026 05:05
 Srebro 58.1 $ uncja  -1,59% 16.07.2026 05:05
 Złoto 4067.05 $ uncja  0,22% 16.07.2026 05:05

Dziękujemy za wysłane grafiki.