„Local content w energetyce to nasze bezpieczeństwo” – wywiad z radcą prawnym Mateuszem Romowiczem

14.06.2022 15:21 Źródło: Własne
Strona główna Prawo, finanse „Local content w energetyce to nasze bezpieczeństwo” – wywiad z radcą prawnym Mateuszem Romowiczem

Partnerzy portalu

„Local content w energetyce to nasze bezpieczeństwo” – wywiad z radcą prawnym Mateuszem Romowiczem - ZielonaGospodarka.pl
Fot. Legal Marine

– Ważny jest konstruktywny interwencjonizm państwowy, jeśli chodzi o kwestię energetyki (...). Oczywiście miałoby to prowadzić do zabezpieczenia polskiego local content przy newralgicznych z punktu widzenia bezpieczeństwa energetycznego polski inwestycjach (MFW, wodór, elektrownie atomowe, ale i obronność – mówi radca prawny Mateusz Romowicz w rozmowie z portalem zielonagospodarka.pl.

Anna Filipek, zielonagospodarka.pl: Panie mecenasie, od naszego ostatniego wywiadu wiele się zmieniło, jeśli chodzi o sytuację geopolityczną. Atak Rosji na Ukrainę radykalnie zmienił nasze podejście do większości kwestii dotyczących bezpieczeństwa Polski. Gdzie w tym wszystkim sytuuje pan problemy związane z local contentem?


Mateusz Romowicz, Legal Marine: Faktycznie bezprawny atak Rosji na Ukrainę przywołał wiele dawnych demonów w Polsce, które, biorąc pod uwagę dość niedawną historię Polski, budzą w nas uzasadnione obawy, że historia jednak może się powtórzyć.

Z mojej perspektywy zadziało się kilka bardzo ważnych skoków świadomościowych, które mam nadzieję, że ostatecznie przełożą się na zmianę myślenia elit rządzących w Polsce, co może w końcu doprowadzić do zwiększenia bezpieczeństwa Polski, a nie np. polexitu.

Pierwszą zasadniczą kwestią jest to, że bezdyskusyjnie Polska powinna być w Unii Europejskiej i NATO. Na przestrzeni ostatnich lat pojawiła się bardzo niepokojąca propaganda resentymentu, której głównym trzonem było atakowanie podwalin naszego członkostwa w UE na rzecz haseł „narodowych”. Jak widać, na przestrzeni ostatnich tygodni, pomimo że UE nie jest tworem idealnym, bezdyskusyjnie należy stwierdzić, że członkostwo Polski w UE jest obecnie bezwzględnie potrzebne. Nie zapominajmy, że nasze położenie geopolityczne predestynuje Polskę do tego, aby stać się areną działań wojennych Rosji skierowanych przeciwko Europie i jak widać wcale nie jest to tak iluzoryczne, jak się jeszcze do niedawna wszystkim nam wydawało. Nawet jeżeli dla niektórych UE lub NATO są organizacjami zbyt skostniałymi lub zbyt „urzędniczymi”, to są to podstawowe organizacje, które są dla nas obecnie jednymi z nielicznych bezpieczników na linii Warszawa-Moskwa. Z uwagi na powyższe tak mocno Ukraina zabiegała i obecnie zabiega o członkostwo w UE i NATO.

Kolejną bardzo ważną kwestią jest to, iż wiele osób namacalnie mogło zobaczyć na smutnym przykładzie Ukrainy, że nasz świat wcale nie jest tak bezpiecznych, jakby to się mogło jeszcze chwilę temu wydawać.

Z uwagi na powyższe, tak ważny jest konstruktywny interwencjonizm państwowy, jeśli chodzi o kwestię energetyki, o czym wielokrotnie wspominałem. Oczywiście miałoby to prowadzić do zabezpieczenia polskiego local content przy newralgicznych z punktu widzenia bezpieczeństwa energetycznego polski inwestycjach (MFW, wodór, elektrownie atomowe, ale i obronność).

No właśnie, ale pojawiały się głosy, że takie rozwiązania będą niezgodne z przepisami unijnymi lub konwencjami międzynarodowymi. Jak z tym mamy sobie poradzić?

Cóż, zanim ktoś zacznie prezentować tak kategoryczne i zarazem błędne stanowiska odsyłam do stosowanych przepisów międzynarodowych i unijnych. W kilku moich publikacjach szczegółowo opisywałem, że ten sztucznie wykreowany problem de facto nie istnieje, gdyż regulacje międzynarodowe i unijne dają nam prawny wytrych w postaci argumentu dotyczącego bezpieczeństwa energetycznego państwa. Z tego wytrychu korzystało zresztą bardzo wiele państw, zabezpieczając odpowiednio swoje interesy w tej sferze np. Holandia, Dania etc.

Aż trudno uwierzyć, że to jest tak proste. Czy aby na pewno?

Nie wskazywałem, że jest to prosta droga. Na samym początku musimy wykazać się odpowiednią finezją na arenie międzynarodowej, tak aby swoje interesy odpowiednio zaprezentować i je obronić. Instrumenty prawne jak najbardziej mamy, ale musimy z nich umiejętnie korzystać. Trzeba wykazywać dużą czujność i elastyczność, bo trzeba pamiętać, iż w każdej organizacji z jak najbardziej idealistycznymi hasłami w preambułach traktatów lub ich kart ścierają się partykularne interesy poszczególnych państw, co może prowadzić do wielu niebezpiecznych dla Polski sytuacji jak np. słynne już „przekazanie” polskich MIG-ów dla Ukrainy.

Czy dlatego tak mocno forsuje pan zabezpieczenie polskiego local content przy m.in. inwestycjach w morskie farmy wiatrowe?

Tak, jak najbardziej. Proszę pamiętać, że pewien sabotaż „biznesowy” jest czasami dużo bardziej niebezpieczny niż atak terrorystyczny. Zresztą co tu dużo szukać. Proszę zobaczyć, jak obecnie wygląda udział firm zagranicznych na rynku rosyjskim i firm rosyjskich na rynkach międzynarodowych. Z perspektywy czysto ludzkiej i etycznej jest to działanie jak najbardziej uzasadnione, z perspektywy prawnej można mieć sporo wątpliwości dotyczących np. dyskryminacji podmiotów rosyjskich, ale te dywagacje prawne w tak szczególnych czasach jak obecne mają znaczenie marginalne, jeśli zestawimy je chociażby z tym, co zadziało się np. w Buczy. Chcę tu przede wszystkim uwypuklić, jak w ciągu kilku tygodni nam wszystkim zmieniła się perspektywa na różne sprawy.

Zmierzam też do tego, że tylko w sytuacji, w której strategiczne, czy też węzłowe, obszary dla polskiej energetyki i obronności będą zabezpieczone regulacjami w zakresie polskiego local content da nam to względne bezpieczeństwo. Oczywiście nie ma co ukrywać, iż duże znaczenie mają tu również kwestie biznesowe, ale żeby w ogóle ruszyć z tymi kwestiami, potrzebujemy szybkich i przemyślanych działań naszego ustawodawcy, który od roku jest w jakimś niezrozumiałym letargu, który raczej sprowadza się do pozornych legislacyjnie ruchów i szukaniu różnych „unijnych wymówek”.

Nie może być tak, że np. obsługa informatyczna i serwisowa elektrowni atomowych lub MFW będzie wyłącznie lub w większości zagraniczna. A co jeśli np. we Francji lub w Niemczech zacznie rządzić proputinowski rząd i to my jako Polska staniemy się obiektem takiej czy innej dyskryminacji i nagle stracimy kontrolę nad naszymi infrastrukturami krytycznymi zarządzanymi, serwisowanymi i obsługiwanymi przez zagraniczne podmioty?

Na razie mam wrażenie, że zbyt niewyraźnie dostrzegamy te zagrożenia, bo chcemy dość szybko robić „duży biznes” w postaci np. MFW, ale w mojej ocenie robimy to tak, że w sytuacji kryzysowej nie będziemy mieli kontroli nad tymi instalacjami.

Z pana publikacji płyną wnioski, że nasze infrastruktury krytyczne, czyli instalacje wiatrowe i wodorowe na morzu, będą bezbronne. Czy jest faktycznie aż tak źle?

Myślę, że jest nawet gorzej niż opisuję to w moich publikacjach, gdyż artykuły te dotyczą tylko kwestii prawnych. Jeśli weźmiemy pod uwagę analizy dotyczące sprzętu, przeszkolenia i zakresów kompetencji, to sytuacja jest wręcz dramatyczna. Sprawy już nie załatwią stwierdzenia, że „jakoś to będzie”. „Jakoś” to już było, teraz powinniśmy szykować się na najgorszy możliwy scenariusz z nadzieją, iż nigdy on nie nastąpi. Zgodnie zresztą ze starą zasadą „chcesz pokoju, szykuj się do wojny”... No cóż, w naszym przypadku nawet nie zaczęliśmy się jeszcze szykować, a opieranie się na siłach NATO to w mojej opinii za mało.

Pamiętajmy, że na Bałtyku są również nasze platformy wydobywcze, a tak naprawdę nie za bardzo wiadomo, jaka służba miałaby je chronić na wypadek ataku terrorystycznego, bo straży wybrzeża nie mamy i chyba jeszcze długo jej mieć nie będziemy.

Ale mamy przecież marynarkę wojenną, czy ona nie mogłaby zapełnić tej luki?

Kompetencyjnie marynarka wojenna nie jest powołana do tego, aby chronić infrastrukturę krytyczną na morzu w czasie pokoju lub na wypadek sabotażu. Co innego w czasie wojny, ale tu pozostają jeszcze dwie bardzo ważne kwestie dotyczące sprzętu i odpowiedniego przeszkolenia, w obu tych przypadkach również mamy wielkie braki.

W mojej opinii kilka tygodni temu skończył się czas polskiego „jakoś to będzie”, obecnie powinniśmy zacząć naprawdę działać w sposób zaplanowany i przemyślany, co powinno być poparte uchwaleniem odpowiednich przepisów, które przede wszystkim uzbroją odpowiednie służby i wojsko w kompetencje i faktycznie je dofinansuje, a nie tylko na papierze.

Czy dalej pan uważa, że dla Polski dobrym rozwiązaniem są morskie farmy wiatrowe?

Tak, ale jeśli zaczniemy tę sprawę załatwiać zgodnie ze standardami międzynarodowymi zarówno w sferze legislacyjnej jak i biznesowej, a nie tak jak dotychczas. Na razie długa droga przed nami. Od roku regularnie sygnalizuję liczne problemy natury prawnej i de facto nic się nie zmieniło poza kilkoma mało znaczącymi rozporządzeniami oraz dwoma porozumieniami sektorowymi (wiatr i wodór), które są zbiorem nieegzekwowalnych deklaracji.

Co więcej, nie zapominajmy, że energia z morskich farm wiatrowych jest bardzo drogą energią, którą należy traktować jako uzupełnienie do małych elektrowni atomowych, które faktycznie zapewnią Polsce względne bezpieczeństwo energetyczne.

Ponadto nie przekreślałbym definitywnie energii z węgla, bowiem wojna na Ukrainie pokazała, jak przydatne są w takich sytuacjach nowoczesne rozwiązania np. elektryczne samochody w Kijowie lub Mariupolu.

Uważam, że w Polsce powinniśmy przyjąć zdroworozsądkową i zarazem elastyczną postawę, która będzie opierała się o dywersyfikację źródeł energii przy równoczesnym prawnym i faktycznym ich zabezpieczeniu.

Jak od strony prawnej zabezpieczyłby pan ten problem?

Odpowiedź z powodzeniem mogłaby być tematem niejednej pracy doktorskiej, ale zestawiając wzorce zagraniczne z postulatami zawartymi w moich wcześniejszych publikacjach, dość łatwo można przygotować mapę drogową takich działań. Uważam, że brakuje nam aktów o charakterze systemowym, które regulowałyby te kwestie np. z prawdziwego zdarzenia ustawa offshore’owa.

Idąc dalej, pilne potrzebujemy wprowadzenia legalnej i zarazem szerokiej definicji local content.

Pozostałe przykładowe postulaty dotyczące morskiej energetyki wiatrowej są następujące:

- „polski Jones Act” – całkowicie nowa ustawa, która systemowo regulowałaby kwestie węzłowe i problemowe dla sektora polskiego. W tej właśnie ustawie należałoby rozważyć wprowadzenie elementów konstruktywnego protekcjonizmu państwowego w sferze dot. również MFW poprzez m.in. obowiązek rejestracji statków serwisujących i chroniących MFW w nowym polskim rejestrze, odpowiedniego parytetu polskich załóg na tych statkach, serwisowania polskiego offshore tylko z portów polskich, itp. Co miałoby być do tego pretekstem? Obronność RP oraz bezpieczeństwo energetyczne państwa;

- zamówienia sektorowe – co prawda przepisy te są już obecne w prawie zamówień publicznych, ale należałoby je wzbogacić o odpowiednie „bezpieczniki prawne” skorelowane z powyższymi postulatami;

- Polska Straż Wybrzeża – powstanie polskiego wind offshore może okazać się świetnym pretekstem dla Polski do stworzenia służby morskiej, która zwiększyłaby bezpieczeństwo na morzu i chroniłaby polskie wybrzeże zgodnie z nowoczesnymi i sprawdzonymi rozwiązaniami zagranicznymi. Na dziś siły morskie RP są zbyt rozczłonkowane i często niewystarczająco wyposażone, aby spełniać powyższe zadania nawet w minimalnym zakresie;

- ustawa o pracy na morzu – zdecydowanie wymagana jest zmiana przepisów w zakresie ubezpieczeń wypadkowych, gdyż ich poziom, przewidziany ustawą, nie jest skorelowany ze standardami międzynarodowymi;

- nowoczesny rejestr statków – stworzenie drugiego polskiego rejestru statków, który byłby nowoczesną alternatywą dla obecnie obowiązującego archaicznego tworu. Rejestr ten, pomijając jego standardowe funkcje, byłby dedykowany m.in. jednostkom chroniącym MFW, serwisującym MFW i być może, jak już wcześniej postulowałem, autonomicznym statkom;

- ustawa faktycznie aktywizująca przemysł stoczniowy w zakresie wind offshore – całkowicie nowa ustawa, które regulowałaby faktyczny i wymierny system wsparcia dla polskich małych i średnich stoczni i podmiotów kooperujących z nimi. W ustawie tej należałoby również wskazać, jakie przedsiębiorstwa uznaje się za działające zgodnie z uczciwą konkurencją, a to z kolei mogłoby być jedyną podstawą do wzięcia udziału w przetargach dotyczących MFW;

- przepisy dotyczące zabezpieczenia społecznego i podatków – chcąc stworzyć nowy polski rejestr statków i skorelować go z odpowiednimi obowiązkami wynikającymi, np. z nowej ustawy dotyczącej polskiego offshore, należałoby rozważyć taką konstrukcję prawną, która obniżyłaby, wręcz horrendalne, obciążenia socjalno-pracownicze, które obecnie funkcjonują pod „polską banderą”, a które – jak praktyka pokazuje – marginalizują polski rejestr na arenie światowego shippingu;

- przepisy regulujące i certyfikujące prywatne firmy do ochrony polskich MFW – bardzo ważny aspekt, gdyż to na inwestorze lub posiadaczu MFW ciąży obowiązek w zakresie bieżącej ochrony tej infrastruktury;

- zmiany w procedurze cywilnej – wprowadzenie do przepisów kodeksu postępowania cywilnego obowiązku rozpatrywania wszelkich sporów dotyczących polskich MFW w polskich sądach i w oparciu o polskie prawo; Inną możliwością byłoby stworzenie polskiego arbitrażu do rozpatrywania sporów, który byłby alternatywą dla stron do sądownictwa powszechnego;

- dwie nowe umowy nazwane w kodeksie cywilnym – należałoby również rozważyć wprowadzenie dwóch nowych umów nazwanych w kodeksie cywilnym, tj. umowy o roboty budowlane na morzu oraz umowy o prace serwisowe na morzu;

Warto również zaznaczyć, że to dopiero początek drogi, tak więc bez powołania sprawnie działającego zespołu legislacyjnego trudno będzie stworzyć takie regulacje. Uważam, że decydenci powinni również mocno wsłuchać się w głos praktyków, tak aby przepisy te były jak najbardziej adekwatne do potrzeb rynku, ale również zagrożeń w obecnie dynamicznie zmieniających się realiach.


Kancelaria Radcy Prawnego
Legal Consulting-Mateusz Romowicz

kancelaria-gdynia.eu
prawo-korporacyjne.pl
kancelaria-odszkodowania.eu

Partnerzy portalu

Surowce

 Ropa brent 64,38 $ baryłka  0,00% 21:58
 Cyna 26997,00 $ tona -0,01% 1 lip
 Cynk 3124,00 $ tona -3,91% 1 lip
 Aluminium 2383,00 $ tona -0,54% 1 lip
 Pallad 2680,00 $ uncja  0,00% 21:57
 Platyna 1191,10 $ uncja  0,00% 21:59
 Srebro 25,11 $ uncja  0,00% 21:59
 Złoto 1731,30 $ uncja  0,00% 21:59

Dziękujemy za wysłane grafiki.