Zagrożenie suszą - potrzeby to jedno, ale pobór wody ma pozostać pod kontrolą

Zagrożenie suszą - potrzeby to jedno, ale pobór wody ma pozostać pod kontrolą - ZielonaGospodarka.pl
17.05.2026 17:29
Strona główna Zielone trendy Klimat, edukacja Zagrożenie suszą - potrzeby to jedno, ale pobór wody ma pozostać pod kontrolą

Partnerzy portalu

Zagrożenie suszą - potrzeby to jedno, ale pobór wody ma pozostać pod kontrolą - ZielonaGospodarka.pl

W przeciwdziałaniu suszy w pierwszej kolejności należy wspierać naturalną retencję, a budowa sztucznych zbiorników to ostateczność - wynika z wytycznych krajowych i UE. Według ekspertów przeszkodami w przywracaniu naturalnego biegu rzekom są niejasne przepisy i zabudowa terenów zalewowych.

Pierwszym planistycznym dokumentem o randze krajowej, który podjął temat minimalizowania skutków suszy, jest przyjęty we wrześniu 2021 r. Plan przeciwdziałania skutkom suszy (PPSS). W planie na lata 2021-2027 jako pożądane działania wymieniono renaturyzację rzek i ekosystemów wodnych, terenów podmokłych i zalesień. Miasta powinny być planowane w sposób zrównoważony, z uwzględnieniem tzw. błękitno-zielonej infrastruktury, czyli roślinności i systemów wodnych. W wytycznych podkreślono, że ograniczana powinna być wodochłonność gospodarki.

Załącznik do planu przeciwdziałania skutkom suszy zawiera listę planowanych przez samorządy inwestycji, z których większość to budowa zbiorników retencyjnych. Część ekspertów krytykuje to rozwiązanie jako mało skuteczne w zapobieganiu suszy, w tym rolniczej, a także ze względu na wysokie koszty budowy i utrzymania zbiornika. W Planie przeciwdziałania skutkom suszy zwrócono uwagę, że zgodnie z wytycznymi Komisji Europejskiej należy w pierwszej kolejności rozważać metody naturalnej retencji, a budowanie sztucznych zbiorników należy traktować jako ostateczny wybór, po analizie wszystkich możliwych wariantów.

Ministerstwo Infrastruktury przekazało PAP, że do końca ubiegłego roku zrealizowano łącznie 36 inwestycji w ramach PPSS. Resort zaznaczył, że w programie inwestycji w gospodarce wodnej Wód Polskich znajduje się blisko 400 przedsięwzięć, które mają przeciwdziałać suszy i zwiększać retencję, o łącznej wartości ponad 12 mld zł. MI poinformowało, że 120 z nich jest obecnie realizowanych lub przygotowywanych.

Resort podkreślił, że popiera tzw. dużą retencję, czyli budowę wielofunkcyjnych zbiorników i stopni wodnych, a także małą retencję, która ma wspierać utrzymanie bioróżnorodności. – Kluczowe znaczenie ma dobór rozwiązań odpowiednich dla konkretnego obszaru i charakteru zlewni – zaznaczyło Ministerstwo Infrastruktury.

Według dr inż. Marty Wiśniewskiej z Fundacji Greenmind i Polskiej Zielonej Sieci okazją do zmiany dominującego w Polsce podejścia, czyli budowy sztucznych zbiorników i stopni wodnych w przeciwdziałaniu suszy, jest unijne rozporządzenie tzw. Nature Restoration Law (NRL), nad którego wdrożeniem pracuje Ministerstwo Klimatu i Środowiska w postaci Krajowego Planu Odbudowy Zasobów Przyrodniczych (KPOZP). NRL obowiązuje na terenie całej Unii Europejskiej. Celem jest odtworzenie oraz ochrona zniszczonych ekosystemów, m.in. torfowisk, rzek, lasów, łąk. Polska powinna przygotować dokument i przedłożyć go Komisji Europejskiej do 1 września.

Wiśniewska zaznaczyła, że odzyskiwanie terenów zalewowych i renaturyzacja rzek działa przeciw suszy, bo spowalnia odpływ wód, pomaga utrzymać wody gruntowe na wyższym poziomie. - Wody opadowe dłużej pozostają w obiegu, co bezpośrednio chroni przed suszą - zaznaczyła.

Według ekspertki Polska straciła co najmniej trzy czwarte pierwotnych rozlewisk Odry i Wisły. Zwróciła uwagę, że wciąż naturalna retencja jest bardziej skuteczna niż zbiornikowa, a tylko obszar rozlewisk Warty może przyjąć 150 mln m3 wody, a Międzyodrze 140 mln m3 wody, a rezerwy powodziowe największych zbiorników Solina i Czorsztyn to odpowiednio: 50 mln m3 i 65 mln m3 wody.

Ekohydrolog dr Sebastian Szklarek powiedział PAP, że są pozytywne przypadki działań pożądanych w sytuacji suszy, czyli retencji krajobrazowej, ale jest to kropla w morzu potrzeb.

Eksperci podkreślają, że na przeszkodzie w przywracaniu naturalnych ekosystemów stoją niejasne przepisy. Wyzwaniem są m.in. utworzone lata temu rowy melioracyjne, które osuszają lasy i pola. Według Fundacji Wolne Rzeki w Polsce jest około 400 tys. kilometrów, a na terenie Lasów Państwowych szacunkowo około 80-100 tys. kilometrów rowów. Eksperci zwracają uwagę, że część z tych instalacji nie widnieje w żadnej ewidencji, co uniemożliwia uzyskanie zgody na zasypanie rowu.

Wskazują też na problem rozproszonej zabudowy bez dostatecznej kontroli, czy powstaje ona w miejscach zalewowych. NIK w raporcie z 2023 r. zaznaczył, że samorządy nieskutecznie ograniczały zabudowę takich terenów. W dokumentach planistycznych nie uwzględniały decyzji Wód Polskich, wydawały decyzje o warunkach zabudowy bez analizy kosztów, które samorząd będzie musiał ponieść, by chronić mieszkańców przed podtopieniami, powodziami i potencjalnymi stratami.

- Głównym problemem jest to, że myślimy błędnie, że jesteśmy w stanie ujarzmić naturę w 100 proc. Tymczasem musimy nauczyć się żyć z jej rytmami – zaznaczył Szklarek. Podkreślił, że rolnictwo nieprzypadkowo rozwijało się w pobliżu rzek. – Zalanie pola w dłuższej perspektywie jest korzystne, bo użyźnia i nawadnia glebę. We Francji rolnicy wyrażają zgody na renaturyzację rzeki i jeśli woda wyleje, to nie otrzymują odszkodowań, bo na tym korzystają. W Polsce brakuje takiego szerszego spojrzenia. Jeśli rzeka, której gospodarzem są Wody Polskie wyleje, to wypłacane jest odszkodowanie - powiedział.

Katarzyna Nocuń (PAP)

kno/ bst/

Fot.: Depositphotos

Aktualizacja

16.05.2026, 06:07  Susza/ Ulewne deszcze i fale upałów to dwie strony zmiany klimatu

Średnia roczna temperatura w Polsce od połowy ubiegłego wieku wzrosła o ponad 2 st. C - wynika z danych IMGW-PIB. Skutkiem są częstsze i bardziej intensywne fale upałów, susze oraz nawalne opady deszczu powodujące powodzie błyskawiczne i podtopienia.

Wieloletnie obserwacje prowadzone przez Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej - Państwowy Instytut Badawczy (IMGW-PIB) pokazują, że w Polsce klimat stale się ociepla – od 1951 r. do 2024 r. średnia roczna temperatura wzrosła o ponad 2,3 st. C.

Regionalnie klimat ocieplił się najbardziej na Pojezierzach, Podkarpaciu i w Karpatach, bo o ponad 2,4 st. C, a najmniej w Sudetach - o około 2,1 st. C. Z danych IMGW-PIB wynika także, że w ostatnich dekadach przyśpieszyło tempo wzrostu temperatury powietrza w aglomeracjach. Najszybciej, bo o 0,77 st. C na dekadę, ogrzewał się Wrocław, a najwolniej Gdańsk - o 0,53 st. C na dekadę.

Dr hab. inż. Bogdan Chojnicki z Katedry Bioklimatologii Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu powiedział PAP, że wzrost temperatury o 2 stopnie Celsjusza dla atmosfery jest zmianą radykalną, powodując, że w systemie jest więcej energii. - Dlatego należy spodziewać się gwałtownych zjawisk: suszy, fali upałów i gwałtownych opadów, powodujących lokalne podtopienia i powodzie - zaznaczył.

Podkreślił, że powietrze o wyższej temperaturze ma zdecydowanie większe możliwości osuszania, określane „siłą ssącą atmosfery”. - To szybkie parowanie wody z powierzchni gleby, z roślin, powierzchni jezior i rzek. Dodatkowo, gdy nad Polskę dociera suche powietrze znad Afryki, mamy kolejne rekordy ciepła - powiedział.

Z kolei powietrze na przykład znad Morza Śródziemnego jest „pasem transmisyjnym” wody, która gwałtownie spada, jak podczas niżu genueńskiego w 2024 r., gdy w południowo-zachodniej Polsce doszło do powodzi. Podkreślił, że niż genueński to nic nowego. - Natomiast w 2024 r. był o 7 proc większy, bo temperatura Morza Śródziemnego była wysoka, powietrze stamtąd „wessało” parę, a następnie przyniosło znacznie większą ilość wody, niż zwykle - dodał.

Naturalną cechą klimatu Polski jest okresowe występowanie susz. Eksperci IMGW-PIB zauważają jednak, że susze w XXI w. różnią się od tych w poprzednich stuleciach. Trwają zwykle dłużej, obejmują większe przestrzenie i towarzyszą im wyższe temperatury. Naturalny przebieg susz uległ znacznemu zaostrzeniu w wyniku rosnącego zapotrzebowania na wodę, postępującej antropopresji (działalność człowieka - PAP) oraz zmiany klimatu. Według prognoz Europejskiej Agencji Środowiska w latach 2041-2070 częstotliwość susz meteorologicznych wzrośnie w niemal całej Europie – również w Polsce.

Dla wystąpienia suszy znaczenie ma różnica między wysokością opadów, a parowaniem (tzw. klimatyczny bilans wodny), na które wpływają temperatura, usłonecznienie i prędkość wiatru. Eksperci podkreślają jednak, że ustalenie, czy mamy do czynienia z suszą, nie jest łatwe, bo susza czasem „ukrywa” się pod wierzchnią warstwą gleby. Ponadto susza dotyka obszaru Polski w różny sposób. Deficyt opadów oraz występowanie i pogłębianie się zjawiska suszy zaznacza się najbardziej w pasie środkowej Polski, obejmującym m.in. Kujawy, Wielkopolskę i część Mazowsza.

W kwietniu tego roku bilans klimatyczny był ujemny na obszarze praktycznie całego kraju. Już na początku maja niektóre izby rolnicze apelowały o uruchomienie gminnych komisji szacujących straty spowodowane suszą, bo przez wysychanie gleby część rolników zdecydowała o likwidacji upraw.

W ubiegłym roku badacze IMGW-PIB odnotowali, że straty wody na parowanie przewyższyły dostawę z opadów we wszystkich sprawdzonych stacjach (badanie trwało od stycznia do października). Naukowcy zaznaczyli, że nawet dość „mokre” miesiące, m.in lipiec, wrzesień i październik - po serii suchych miesięcy - nie pozwoliły na odrobienie "długoterminowych" strat. Zauważyli przy tym, że zwiększenie wilgotności nie było tak spektakularne, jak mogłoby się wydawać, a obfite deszcze wystąpiły późno, po całej serii suchych miesięcy. Przy czym były miesiące, w których w niektórych regionach problemem był nadmiar wody i wystąpiły podtopienia.

We wrześniu 2024 r. niż genueński spowodował powodzie w południowo-zachodniej Polsce. Stan klęski żywiołowej w związku z powodzią obowiązywał na obszarach czterech województw: dolnośląskiego, opolskiego, śląskiego i lubuskiego, na których przebywało prawie 2,5 mln osób. Według rządu powodzią zostało dotkniętych 57 tys. z osób. Według służb zginęło dziewięć osób, a ewakuowano 6,5 tysiąca. Zgłoszono uszkodzenia ponad 11,5 tys. budynków. Zniszczone zostały też drogi, mosty i infrastruktura kolejowa.

Katarzyna Nocuń (PAP)

kno/ bst/ zan/

16.05.2026, Susza/ Wody Polskie: 14 mln zł kar za nielegalny pobór wód podziemnych

Ponad 14 mln zł kar administracyjnych za pobór wód podziemnych bez wymaganego pozwolenia nałożyły w latach 2025-2026 Wody Polskie, a najwyższa kwota to ponad 760 tys. zł. Według ekspertów szara strefa poboru wód podziemnych rośnie, a przyczyną jest brak opadów i deficyt wody w rzekach.

Eksperci Państwowego Instytutu Geologicznego - Państwowego Instytutu Badawczego wyjeżdżający na badania terenowe zauważyli wzrost poboru nieewidencjonowanego wód podziemnych w związku z suszą rolniczą. Szacowany metodami pośrednimi pobór wody poza ewidencją w niektórych regionach to 50 proc. poboru rejestrowanego - wynika z informacji przekazanych PAP.

Rzecznik prasowy Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie Filip Szatanik poinformował PAP, że za pobór wód podziemnych bez wymaganego pozwolenia wodnoprawnego wydano w ubiegłym roku 4722 decyzje administracyjne o nałożeniu kar pieniężnych, natomiast w 2026 r. 1798 takich decyzji.

Łączna kwota wymierzonych kar w okresie 2025-2026 to ponad 14 mln zł, a najwyższa wyniosła 766 tys. zł - podał rzecznik PGW Wody Polskie.

Według PGW Wody Polskie coraz częstsze i dłuższe okresy bez opadów oraz rosnące temperatury powodują, że duża część kraju zagrożona jest występowaniem suszy. PGW Wody Polskie podkreśliły, że deficyt wód powierzchniowych i ich dostępność powodują zwiększone zapotrzebowanie na pobór wód podziemnych. Dlatego instytucja za jeden z głównych kierunków kontroli uznała ochronę wód podziemnych, ich racjonalne wykorzystanie i wykrywanie przypadków poborów z naruszeniem przepisów.

W ubiegłym roku pracownicy PGW Wody Polskie przeprowadzili 201 terenowych kontroli związanych z poborem wód podziemnych, czyli blisko 20 proc. kontroli ogółem. Natomiast w 2026 r. pobór wód podziemnych będzie celem 25 proc. zaplanowanych kontroli.

Ekohydrolog dr Sebastian Szklarek powiedział PAP, że obecnie nie wiadomo, ile jest ujęć, z których woda czerpana jest bez pozwoleń. Według naukowca z Europejskiego Regionalnego Centrum Ekohydrologii PAN pod auspicjami UNESCO, popularyzatora i autora bloga „Świat Wody”, rozwiązaniem byłoby umożliwienie czerpania z wód podziemnych na podstawie zgłoszenia, bez wymogu procedury wodno-prawnej.

Podkreślił, że bez pozwolenia można obecnie pobierać wodę do 30 metrów głębokości i do 5 m3 na dobę. Ekspert zaznaczył, że gdy nie pada, a gleba jest przesuszona, niektórzy decydują się wiercić głębiej i więcej. Także według Szklarka szara strefa poboru wód podziemnych rośnie w związku z suszą.

Susza meteorologiczna (atmosferyczna) wynika z braku opadów, co skutkuje obniżeniem wilgotności powietrza i zwiększonym odparowaniem wody z powierzchni gleby i przez liście roślin. Susza rolnicza (glebowa) oznacza, że wody brakuje w ukorzenionej glebie. Susza hydrologiczna to efekt długotrwałych susz meteorologicznych i glebowych - poziom wody w rzekach, jeziorach i zbiornikach retencyjnych obniża się. Najgłębszych pokładów wody, czyli wód podziemnych, dotyczy natomiast susza hydrogeologiczna. (PAP)

kno/ bst/ bar/

Partnerzy portalu

Surowce

 Ropa brent 85.62 $ baryłka  0,30% 16.07.2026 05:05
 Cyna 53897.5 $ tona 2,27% 16.07.2026 05:05
 Cynk 3589.25 $ tona 0,52% 16.07.2026 05:05
 Aluminium 3170 $ tona 1,01% 16.07.2026 05:05
 Pallad 1321.5 $ uncja  1,23% 16.07.2026 05:05
 Platyna 1689.7 $ uncja  3,03% 16.07.2026 05:05
 Srebro 58.1 $ uncja  -1,59% 16.07.2026 05:05
 Złoto 4067.05 $ uncja  0,22% 16.07.2026 05:05

Dziękujemy za wysłane grafiki.